GN 45/2018 Archiwum

To tylko fragment świata

Przynajmniej do końca lipca można oglądać w Lublinie wystawę zdjęć naszego fotoreportera i współpracownika – Piotra Michalskiego.

W przedszkolu pierwszy raz zainteresował się aparatem fotograficznym. – W tamtym czasie robiono mi mnóstwo zdjęć. Miałem zdjęcia grupowe i indywidualne. Pamiętam, że po raz któryś pojawił się w naszym przedszkolu fotograf. Zachwycił mnie jego aparat fotograficzny – do dziś to pamiętam. Stałem ubrany w kolorowy sweterek, trzymałem akordeon – pewnie wiele osób ma w albumie podobne zdjęcie – a naprzeciw mnie fotograf i piękna analogowa EXA kominkowa w czarnych okładzinach. To był pierwszy mój tak znaczący i niepowtarzalny zachwyt – opowiada Piotr Michalski. Potem dostał amerykańskiego kodaka na specjalne wkłady. Te, jeśli były dostępne w ówczesnej Polsce, to tylko w Peweksie, wiec robił zdjęcia na „sucho”.

Potem były zorka 10 i kodak „małpka” od babci. To właśnie dzięki zdjęciom zrobionym tym aparatem odkrył piękno i siłę reportażu. Aż nagle przyszła era aparatów cyfrowych. – To nie jest tak, że jakość sprzętu się nie liczy. Liczy się i znacząco może wpływać na poziom zdjęć. Ale umówmy się: jeśli ktoś nie ma odpowiedniej wyobraźni, wyczucia, a przede wszystkim oka – to nie zrobi dobrego zdjęcia. Ja, wbrew pozorom, nadal jestem „analogowy”, pozostała we mnie ciekawość chłopca, który w przedszkolu zobaczył ten piękny aparat – mówi P. Michalski. Nie narzeka przy tym na zalew kolorowych fotografii w portalach społecznościowych, nie marudzi, że dzisiaj każdy ma dostęp do aparatu fotograficznego. Skupia się raczej na tym, co widzi, oraz by przekazać to w sposób jak najbardziej dokładny. Do stworzenia prac na wystawę zachęciła go Agata Koss-Dybała. To dzięki jej inicjatywie w Galerii Radia Lublin można oglądać zbiór tryptyków Piotra Michalskiego. – Nie ma w tych pracach większej filozofii – mówi o pracach zatytułowanych „Lublin 6 am”.

– Strasznie nie lubię wstawać wcześnie rano. A postanowiłem, że właśnie stworzę serię zdjęć Lublina o szóstej rano. Okazuje się, że aby to uczynić, trzeba być na miejscu znacznie wcześniej, zobaczyć, czy obraz jest zadowalający czy nie. Czasami było tak, że składałem sprzęt i wracałem do domu – opowiada. Warto zwrócić uwagę na prace opatrzone tytułem „Małe historie”. – To próba zmierzenia się z makrofotografią. Bardzo dużo o tym wcześniej czytałem. Zafascynowały mnie chociażby kolce na odnóżach pająka oraz świat owadów – opowiada. W galerii znajdują się ponadto kadry z ulicznego widowiska, zdjęcia związane z burzą oraz melancholijne z ul. Mełgiewskiej.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy