Nowy numer 41/2019 Archiwum

Rozpęd od Matki Boskiej

– Wierciłam się, siadałam na piętach, ale trwałam na modlitwie, choć pewnie do końca jeszcze jej wtedy nie rozumiałam – wspomina 85-letnia Marianna Stępniewska, wnuczka Julianny Łukasik, twórczyni kółka różańcowego z początku XX w., które działa po dziś dzień.

Z nieba wyszedł i do nieba prowadzi. Tak mówią o Różańcu ci, którzy tworzą róże różańcowe w parafiach. Często żyją one dłużej niż ich twórcy.

Pacierze stanowe

− Moja babcia założyła trzy kółka. Jedno z nich przetrwało wszystkie zawieruchy, jakie przeszły przez Polskę w XX w., i do dziś działa w parafii Garbów-Cukrownia. – wspomina pani Marianna. − Z przekazu rodzinnego wiem, że działo się to jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 r. Kółko było aktywne podczas II wojny światowej, w trudnym czasie okupacji niemieckiej. Działało także w czasach budowy socjalizmu, kiedy to władze naszego państwa oficjalnie walczyły z Kościołem. W naszym kółku różańcowym różami były między innymi moje ciocie, siostry, bratowa i sąsiadki. Tak jest do dzisiaj – opowiada kobieta.

Babcia pani Marianny prowadziła dwa kółka osobiście. – Pamiętam, że w każdą pierwszą niedzielę miesiąca u babci w pokoju odbywała się zmiana tajemnic. Na stole przykrytym białym obrusem stała figura Matki Boskiej Różańcowej. Po bokach, w wysokich lichtarzach, paliły się świece. Piętnaście pań należących do Żywego Różańca, klęcząc, odmawiało modlitwę. Każdego roku w styczniu był opłatek i mały poczęstunek oraz składanie sprawozdania do parafii, co było obowiązkiem zelatorki. Babcia, a potem także moja mama, która przejęła obowiązki zelatorki, miała zawsze przygotowany na tę okazję specjalny wykład.

W tamtych czasach, jak mówi M. Stępniewska, kółka różańcowe były stanowe. – Do jednej róży różańcowej mogło należeć albo piętnaście mężatek, albo piętnaście panienek. Jak były dzieci, to tylko dzieci. Był porządek. Teraz jest inaczej. Nie znaczy, że gorzej. Najważniejsze, by utrzymać działalność tych kółek. Bo to wcale nie jest takie łatwe – stwierdza ze smutkiem.

Jak odmłodzić różę?

Jak opowiada Marianna Stępniewska, w swoim kółku jest już od niepamiętnych czasów. – A jedna z moich sióstr już od 70 lat – chwali się kobieta. − Ja tak szybko nie wstąpiłam, bo musiałam czekać w kolejce, aż ktoś się wykruszy. Bo to jest właśnie tak, że jak ktoś umiera bądź sam rezygnuje, to najbliższa rodzina ma prawo wprowadzić kogoś innego. Jeśli nie chce, wtedy dopiero szuka się na to miejsce osoby z zewnątrz. Pamiętam, że gdy wykruszyła się moja najstarsza siostra, która była zelatorką, to chcieliśmy, by jej córka objęła tę funkcję. Ona nie chciała się tego podjąć. Ja jestem już stara, więc to nie miało sensu. Szukałyśmy kogoś odpowiedniego i padło na bratanicę.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL