Nowy numer 41/2019 Archiwum

Nie przespać poranka

Jedni przygotowują się do świąt Bożego Narodzenia materialnie, inni duchowo. Tych drugich ostatnio zaczyna przybywać, szczególnie wśród najmłodszych.

Starsi pamiętają zapewne okres Adwentu, kiedy jako dzieci biegali codziennie z lampionami do kościoła na Roraty. Dziś coraz częściej idea Mszy św. o 6.00 odchodzi w niepamięć. W wielu parafiach Roraty dla dzieci odprawiane są po południu. Zdaniem niektórych księży właśnie to jest przyczyną coraz słabszej frekwencji. – Dzieci popołudniami mają często zajęcia w szkole lub uczestniczą w kursach dodatkowych – mówi ks. Antoni Socha, proboszcz parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Lublinie. – W naszej parafii też mieliśmy Roraty dla dzieci po południu. Po rozmowach z rodzinami kilka lat temu postanowiliśmy, że przywrócimy tradycyjną godzinę Rorat, czyli szóstą rano.

Trud, który daje owoce

Jak przekonują duszpasterze, w parafiach, w których na poranną Mszę św. przychodzi bardzo dużo dzieci, kluczem do sukcesu oprócz dobrej katechezy są wspólne śniadania. – W zeszłym roku rozpoczęliśmy nową formułę Rorat, z posiłkami – opowiada ks. Emil Mazur, wikariusz parafii św. Stanisława BM w Lublinie. – I przeżyliśmy bardzo pozytywne zaskoczenie. Wcześniej w kościele pojawiało się maksymalnie 30 dzieci. Gdy kończyliśmy zeszłoroczny Adwent, było ich trzy razy tyle. Okazało się, że modlitwa poranna połączona ze wspólnym posiłkiem, a u nas także z integracją przy grach planszowych, jest strzałem w dziesiątkę. Zazwyczaj zostaje nam na tyle dużo czasu, by siąść z dzieciakami jeszcze do dobrej gry, pośmiać się i porozmawiać. To naprawdę dobrze wykorzystane chwile.

Choć, jak mówi ks. Emil, organizacja takiego przedsięwzięcia jak codzienne śniadania dla dużej grupy osób na plebanii nie jest prosta, to jest to trud, który daje owoce. – Niezwykle ważne jest zaangażowanie rodziców w przygotowanie wspólnych posiłków. Wcześniej staramy się wszystko dobrze zaplanować, tak by posiłki były różnorodne i dzieci jadły to, co naprawdę lubią. W zeszłym roku wprowadziliśmy zasadę, że każdego dnia jest inne śniadanie. Były kanapki, sandwicze, parówki, ale największym hitem stały się piątkowe naleśniki.

W parafii św. Stanisława koszt roratnich śniadań dla dzieci został w minionym roku pokryty z dobrowolnych ofiar parafian. – Powiedziałem tylko, że jeśli ktoś chciałby wesprzeć tę inicjatywę, żeby dzieci na śniadanie nie jadły wyłącznie chleba z dżemem, to może wrzucić coś do puszki. Byliśmy naprawdę zachwyceni odzewem – mówi ks. Mazur.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL