Nowy numer 7/2019 Archiwum

Z trującym powietrzem możemy sobie poradzić

Bożena Lisowska, przedsiębiorca, radna Sejmiku Województwa Lubelskiego i przewodnicząca Zespołu ds. Uchwały Antysmogowej, mówi o złej sytuacji środowiska w naszym regionie, groźnych tego skutkach oraz możliwościach zmiany na lepsze.

Ks. Rafał Pastwa: Przewodniczy Pani Zespołowi ds. Uchwały Antysmogowej. Co to za organ?

Bożena Lisowska: To zespół powołany w ramach struktury Sejmiku Województwa Lubelskiego jako ciało doraźne, problemowe. Obok radnych w skład zespołu wchodzą eksperci zewnętrzni. Szerokie gremium specjalistów.

Czy ekologia i działania skierowane na to, by normy powietrza w Lublinie i na Lubelszczyźnie były przyzwoite, uznawane są przez polityków i samorządowców za priorytetowe? Trzeba przyznać, że pod tym względem gonimy Europę dość nieudolnie.

Dla mnie jako radnej to priorytet. Mieszkam w Lublinie, tu prowadzę działalność, tu są moi bliscy. To wystarczający powód, by troskę o czyste powietrze i środowisko traktować priorytetowo. Ale należy stwierdzić, że jest bardzo niska świadomość wśród osób, które decydują o wydatkowaniu pieniędzy publicznych, osób zarządzających gminami, powiatami, województwem odnośnie do złego stanu powietrza w naszym mieście i regionie. To niezwykle ważny problem społeczny. Może to kwestia niewiedzy lub złej woli? Natomiast fakt, że wśród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie aż 35 znajduje się w Polsce, oraz to, że regularnie przekraczamy dopuszczalne normy pyłów PM 10 i PM 2,5, także kancerogennego benzopirenu – świadczy o dramatycznej sytuacji, w jakiej się znajdujemy.

Nadal wiele osób jest przekonanych, że Lublin i Lubelszczyzna to tereny zielone z czystym powietrzem. Gdy mowa o smogu, automatycznie myślimy o Śląsku albo Krakowie. A tymczasem…

Drzewa i zieleń oraz wiatry ratują nas. System wąwozów oraz fakt, że leżymy na Wyżynie Lubelskiej, sprawiają, że gdy jest dobre przewietrzanie, jakość powietrza bywa nawet średnia. Ale to, co my nazywamy stanem średniej jakości powietrza, w wielu miastach Europy Zachodniej byłoby stanem alarmowym.

UE i WHO wskazują normy skażeń dopuszczalnych, na tej podstawie prawodawstwo polskie się do nich dostosowało, ale inaczej jest w kwestii alarmowania i informowania. W 2012 roku parlamentarzyści przesunęli bowiem dolną granicę. Gdyby u nas obowiązywały takie stany alarmowania mieszkańców jak w innych europejskich państwach, a w ślad za tym określone procedury zachowań służb odpowiadających za stany kryzysowe – to nasze dzieci przez wiele dni w roku nie wychodziłyby do szkoły. Komunikacja musiałaby być spowolniona, ograniczono by ruch prywatnymi autami.

Mówiła Pani o systemie wąwozów. A co z Górkami Czechowskimi w Lublinie? Wiadomo przecież, że deweloper zamierza rozpocząć na części tych terenów budowę.

W czasie wyborczym pojawił się komunikat prezydenta Lublina, który − przyparty do muru przez organizacje zajmujące się ochroną środowiska – stwierdził, że ten teren nie zostanie w całości zabudowany. Niemniej jednak decyzja należy do organu stanowiącego i wykonawczego, jakim jest gmina i trzydziestu jeden radnych miasta Lublin. Biorąc pod uwagę analizę powietrza z ostatnich pięciu lat, a więc fakt, że liczba dni z przekroczonym dopuszczalnym średniodobowym stężeniem pyłów zawieszonych PM 2,5 wzrasta – należałoby radykalizować działania na rzecz ochrony środowiska.

Ma Pani przed sobą dane dotyczące stężenia benzopirenu…

Otrzymałam je od Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. W styczniu i lutym tego roku mieliśmy w Lublinie normy przekroczone o 500 procent! Narodowy Fundusz Zdrowia podał do publicznej wiadomości, że za zwiększoną liczbę zgonów rok do roku w styczniu odpowiada skażone powietrze. Rządzący powinni zacząć działać skuteczniej i radykalniej.

Czy wierzy Pani, że Sejmik Województwa Lubelskiego uchwali ustawę antysmogową?

Nasz projekt jest gotowy, trwają konsultacje. Potem będzie głosowanie. Zrobię wszystko, by ją uchwalono.

Co się stanie w chwili przyjęcia uchwały przez większość radnych?

Projekt antysmogowy przyjęło już kilka województw w Polsce. To, co taka uchwała może zawierać, określa szczegółowo polskie prawo. Marszałek województwa może nakazać pewne rozwiązania dotyczące używanych kotłów na danym terenie, jak też stosowanych paliw stałych w określonych ramach czasowych. Przyjęcie takiej uchwały to jasny sygnał, że województwo jest zainteresowane poprawą jakości powietrza. W momencie, gdy województwo małopolskie uchwaliło taką ustawę, automatycznie przeznaczyło na walkę ze smogiem i niską emisją dopłaty do kotłów na ponad 200 mln zł. Ta uchwała jest też narzędziem, które da możliwość lepszych negocjacji w kolejnej perspektywie unijnej. Komisja Europejska to zauważa, bo Polska i Rumunia zostały jako jedyne ukarane i będą musiały zapłacić za nierespektowanie dopuszczalnych norm, jeśli chodzi o skażenie powietrza.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL