GN 33/2019 Archiwum

Myślałam, że jestem w piekle

Mąż dał jej pół godziny na decyzję, czy przechodzi na islam, czy na zawsze zabierze jej córkę, a ją deportuje do Polski. To było najgorsze 30 minut w życiu Małgorzaty Grabskiej.

Wydarzenia miały miejsce wiele lat temu, ale wciąż są aktualne.

− Nie trzymam tego, co mnie spotkało, dla siebie, choć to bardzo osobista sprawa. Mówię o tym, bo może moja historia kogoś uchroni przed podobnym losem – mówi kobieta.

Na studiach na AWF w Katowicach poznała przystojnego Tunezyjczyka. Kiedy lepiej się poznali, zakochali się w sobie. Po trzech latach znajomości postanowili się pobrać. – Moi rodzice delikatnie przestrzegali mnie przed tym małżeństwem, ale ja byłam pewna, że te wszystkie straszne historie, o których się słyszało, mnie się nie przytrafią. Byłam zakochana, mój narzeczony był bardzo szarmancki, nosił mnie na rękach i mówił, że bardzo mnie kocha. Dlatego, mimo przestróg, także pani w poradni psychologicznej, do której się wybraliśmy, postanowiłam wyjść za niego za mąż – opowiada.

Pierwszy cud

Początkowo po studiach zamieszkali w Lublinie. Wszystko wydawało się bajką. Szykowali się do wyjazdu do Tunezji. Jednak okazało się, że Małgosia jest w ciąży. – To była wielka radość, ale trwała krótko, bo po wizycie lekarskiej okazało się, że moje dziecko na 99 proc. będzie głęboko upośledzone, gdyż ja z powodu wypadku, któremu uległam, przyjmowałam bardzo silne leki przeciwbólowe, które uszkadzają płód. Zaproponowano mi aborcję. Nie zgodziłam się. Co dzień jeździłam do lubelskiej katedry prosić Matkę Bożą o zdrowie dla mojego maleństwa. Ku zdumieniu wszystkich Ines urodziła się zdrowa. Uważam to za pierwszy cud w naszym życiu – mówi Małgosia.

Po porodzie miała na próbę na trzy miesiące wraz z córeczką dołączyć do męża w Tunezji. On pojechał tam wcześniej, by przygotować im miejsce. −

Z maleńkim dzieckiem wylądowałam w całkiem innym kraju. Nasze gniazdko okazało się maleńkim pokoikiem u teściów, gdzie mieszkali także czterej bracia męża i siostra. Nie przeszkadzało mi to jednak. Teść wręczył mi klucz do spiżarki pełnej owoców, których nawet nie potrafiłam nazwać, i powiedział, że ja jestem gospodynią i to wszystko dla mnie. Każdy był mi przychylny i uśmiechał się do mnie. Po trzech miesiącach tej sielanki postanowiłam ubiegać się o stały pobyt w nowym kraju. Wiązało się to z załatwieniem różnych dokumentów i przywiezieniem mienia przesiedleńczego. To było ogromne wyzwanie − w czasach komuny kupić pralkę czy odkurzacz i inne rzeczy gospodarstwa domowego, a także wykupić specjalny kontener, który przewiezie to z Polski do Tunezji. Jakimś cudem załatwili to moi rodzice − opowiada.

Teściowa w garażu

Kiedy to wszystko było już na miejscu i pobyt został prawnie uregulowany, zaczął się zmieniać stosunek męża i jego rodziny do Małgosi i Ines. – Pierwszym zaskoczeniem była sytuacja związana z moją teściową, starszą kobietą chorą na cukrzycę, analfabetką, bez żadnego wykształcenia. Kiedy teść się z nią pokłócił, wyrzucił ją z domu i kazał mieszkać w garażu. Nie dawał jej też jedzenia, a kobieta w tym kraju nie ma żadnych pieniędzy, by się utrzymać i wyżywić. Na mnie spoczął obowiązek gotowania dla całej rodziny, ale dostałam zakaz dawania jeść teściowej. Mimo tego, gdy wszyscy byli w pracy, chodziłam do garażu i zanosiłam jej posiłek. Musiałam jednak długo ją namawiać, by zechciała zjeść. Przyjęcie ode mnie czegokolwiek było złamaniem zakazu męża. Myślę, że było jej też smutno, że żadne z jej dzieci nie ujęło się za nią, tylko ja, obca kobieta z innego kraju – wspomina pani Małgosia.

Szybko zaczął się także zmieniać stosunek domowników do młodej Polki. – Krzyczeli na mnie, rzucali talerzami z posiłkiem, zabraniali mi wychodzić z domu. Mąż nie chciał mi tłumaczyć, co oni mówią, i nie chciał mnie uczyć arabskiego. Coraz częściej był też dla mnie nieprzyjemny. Postanowiłam sama nauczyć się języka. Kiedy byłam z teściową, wskazywałam różne rzeczy i ona mówiła, co to jest. Tak powoli zaczęłam rozumieć arabski, ale się nie przyznawałam. Wiedziałam przynajmniej, o czym rozmawiają – mówi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL