GN 2/2019 Archiwum

Strach zwierząt, strach dzieci

Dziecko się boi, płacze, czasem ucieka, jeśli ma taką szansę. Wtedy pada sakramentalne: „Nie bój się niuniu, piesek nic ci nie zrobi, chce się tylko pobawić”. To ja bardzo proszę wytłumaczyć następnym razem temu pieskowi, że petarda nic nie zrobi, ludzie chcą się tylko pobawić. Efekt jest identyczny.

Z kolejnym sylwestrem wróciła dyskusja o petardach i zwierzętach. Kiedy ludzie się bawią, zwierzęta się boją. Ergo: bawmy się ciszej, z szacunkiem dla braci mniejszych. Nie mam zwierzaka, akurat ta dyskusja nigdy nie rozpalała mnie do czerwoności, choć przyznaję – wystrzelone w bezkres nieba miliony zawsze mnie zdumiewały wobec licznych głosów (licznych raczej wtedy, gdy trzeba postawić jakiś pomnik), że u nas tylko bida z nędzą i pieniądze trzeba poświęcić na wyższe cele.

Zwracam jednak uwagę na pewną niekonsekwencję: wielokrotnie zdarzyło mi się, że w trakcie spaceru moje osobiste dziecko natknęło się na cudzego psa. Dziecko dwuletnie, trzyletnie, ośmioletnie… Dziecko radosne, pies radosny. Pies radośnie podbiega do mojego dziecka, szczekając i skacząc. No i tu problem, bo moje dziecko nie chce być już radosne. Dziecko się boi, płacze, czasem ucieka, jeśli ma taką szansę. Wtedy pada sakramentalne: „Nie bój się niuniu, piesek nic ci nie zrobi, chce się tylko pobawić”. To ja bardzo proszę wytłumaczyć następnym razem temu pieskowi, że petarda nic nie zrobi, ludzie chcą się tylko pobawić. Efekt jest identyczny. To znaczy zerowy. Pies ma prawo się bać i nie rozumieć. Małe dziecko ma prawo się bać. Co więcej – jeśli małe dziecko śmiertelnie się wystraszy, to duże dziecko też będzie się bało. Mój starszy syn mówi: „jakoś sobie z tym radzę, ale po prostu nie lubię, jak do mnie skacze i szczeka”. Przyznaję, że mam tak samo.

Dodam, że uczymy dzieci nieufności do obcych zwierząt. Przypadek znajomych z wakacji, którzy byli na „bezpiecznej” plaży z dzieckiem i akurat biegał tam wolno pies, „który nigdy nikogo nie ugryzł”. Ten jeden raz ugryzł, skończyło się policją i szpitalem. Jeśli więc domagają się Państwo empatii dla zwierzaków, to ja tym bardziej domagam się empatii dla dzieci, swoich i cudzych. Mają prawo poruszać się swobodnie w miejskiej przestrzeni (wiejskiej zresztą też), a ktoś, kto puszcza milusińskiego samopas, to prawo im odbiera.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • CSOG
    06.01.2019 14:59
    Jestem właścicielem psa, który dużo szczeka i "jeszcze" dotychczas nikogo nie ugryzł. I pomimo, że to mały oswojony Yorkshire, to zdarzyło się nieraz, że jakieś dziecko reagowało na jego szczekanie panicznym lękiem. Chyba dlatego artykuł sprowokował mnie do zapisania myśli zrodzonej już wcześniej. Świat naszych lęków i strachów to dziwny świat. Gdyby tak było możliwe, żeby wszystkim naszym strachom i lękom, oraz strachom i lękom naszych dzieci dało się nałożyć kagańce i uwiązać je na smyczach. Wiem, wszystkich się nie da, jednak szczekanie psa można zamknąć w kagańcu i uwiązać na smyczy, ponieważ może się zdarzyć ten jeden nieszczęśliwy raz, którego nikt nie chce. Podobnie jak nie chce wypadku samochodowego, nieuleczalnej choroby i innych nieszczęść, które jeśli już się wydarzają, to tylko "ten jeden raz" i nie zawsze było do zrobienia coś, dzięki czemu dało by się tego uniknąć. Z drugiej strony smuci mnie myśl o świecie naszych dzieci. I nie dlatego że świat ten jest niebezpieczny a w śród jego niebezpieczeństw są też szczekające psy zdolne ugryźć. Smuci mnie, że przyjdzie naszym dzieciom żyć w świecie, w którym zwierzęta zobaczą tylko na obrazku w książce, na monitorze smartfona czy telewizora, przez kraty ogrodzenia ZOO, na smyczy i w kagańcu, albo ... jako mięso na talerzu. Czy ich świat będzie dzięki temu bezpieczniejszy? Czy zredukuje się w nim ilość niebezpieczeństw albo chociaż strachów i lęków? Patrząc na Syrię lub Donbas, spoglądając na statystyki i kroniki Policyjne, zaglądając do wnętrz szpitali onkologicznych lub chociażby przeglądając tytuły porannej prasy, wydaje się że jednak nie. Kiedy więc robię sobie, na swój własny użytek, bilans zysków i strat z ludzkich pragnień zabezpieczenia się przed zagrożeniami ze strony świata fauny, to świat naszych dzieci jawi mi się jak jedno wielkie więzienie, w którym po jednej stronie są zwierzęta a po drugiej ludzie. I tylko ptakom udaje się prześliznąć przez kraty. Moje starsze dziecko panicznie bało się mężczyzn z brodą. Nigdy jednak nie zrodziła się we mnie myśl, aby apelować o golenie brodatych. A przecież mogło się zdarzyć, że któryś z ich mógł się okazać niebezpiecznym człowiekiem.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy