Pan Jurek jest rozbrajająco szczery, gdy mówi, że on to by sobie nawet jakoś poradził, gdyby nie alkohol. – Wie pani, ja czasem postanawiam sobie, że coś z tym zrobię, ale jeszcze nigdy mi się nie udało. Nie mam silnej woli, jak koledzy coś piją, to ja jestem bezradny i nie umiem odmówić. Dzięki temu na ulicy nie jest tak źle, szczególnie teraz, gdy w dzień można dostać zupę u brata Alberta na Zielonej, a wieczorem przyjść na ul. 1 Maja do Gorącego Patrolu. I ogrzeje się człowiek i coś zje, i herbaty dostanie – mówi.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








