Nowy numer 27/2020 Archiwum

Dla Ameryki i świata Polska jest tak odległa jak Krym?

"Między tomosem a konfliktem na Morzu Azowskim. Dynamika stosunków ukraińsko-rosyjskich a bezpieczeństwo Europy". Refleksje ekspertów po zakończonym seminarium.

Medialna opowieść zapomina o ludziach

A. Zińczuk zaznaczyła, że tomos jako dokument stwierdzający niezależność ukraińskiego prawosławia od Moskwy, jest odczytywany jak dotąd częściej w kategoriach politycznych i społecznych niż religijnych. Podkreśliła, że konflikt miedzy Rosją a Ukrainą nie został zamrożony, a obnażyły to wydarzenia na Morzu Azowskim. A agresja rosyjska powoduje, że Ukraina traci nie tylko gospodarczo. Tomos , jak i cały proces uniezależniania się prawosławia ukraińskiego należy zdaniem naczelnej „Kultury Enter” odczytywać w głębszym, symbolicznym sensie - przywracania godności i pozycji Ukraińcom. - Należy się zastanowić nad lokalnymi konsekwencjami wręczenia tomosu Epifaniuszowi przez Bartłomieja I. Jak wiadomo nieakceptowanie autokefalii Prawosławnego Kościoła Ukrainy przez abp. Sawę i polski kościół prawosławny jest zjawiskiem negatywnym. To w gruncie rzeczy podporządkowanie się Moskwie. Z drugiej strony wiemy, że na Ukrainie całe parafie przechodzą do Prawosławnego Kościoła Ukrainy – mówiła. Stwierdziła ponadto, że nieprzyjemnie i niebezpiecznie minęły te lata od Majdanu, a ogłoszenie stanu wojennego na Ukrainie przez prezydenta Poroszenkę po rosyjskiej agresji na Morzu Azowskim, być może otworzyło oczy światu i Europie. - Wydarzenia jakie miały miejsce w Cieśninie Kerczeńskiej pokazują, że jest to wojna, z której Rosja absolutnie nie chce się wycofać. Mimo, że dominująca narracja łagodzi to, co się dzieje. Przy tej całej medialnej opowieści zapomina się o ludziach, o jeńcach. Są rodziny, żony, matki, dzieci czekające na ojców. Jest też rodzina Ołeha Sencowa, który umiera na naszych oczach. Nawet nie wiemy, czy żyje. To też człowiek, który walczy o to, by innych z tej niewoli wydobyć - akcentowała.

Narzędzia Putina i naiwny Zachód

Ks. R. Pastwa zwrócił uwagę, że sytuacja na Krymie, a także w Cieśninie Kerczeńskiej – nie znajduje się w centrum zainteresowania świata zachodniego, ani świata mediów. Europa wschodnia ze względu na swe położenie nie może liczyć na bezwzględną pomoc i wsparcie światowych mocarstw. Pokazała to jego zdaniem aneksja Krymu przez Rosję Putina. Uznał to za niepokojący sygnał dla państw bałtyckich i samej Polski. Dziennikarz i teolog podkreślił, że budowa mostu łączącego Krym z Półwyspem Tamańskim, to sytuacja trudna i politycznie, i gospodarczo. - Do portów Ukraińskich nie wpłyną i nie wypłyną największe statki, które transportują rudy metali, a z kolei Rosja uznająca terytorium Krymu za swoje, rości sobie prawa do linii brzegowej i ekonomicznej wokół półwyspu. Sytuacja jest zatem ciągle konfliktowa, a w zasadzie wojenna - tłumaczył. Media jego zdaniem koncentrują się głownie na Brexicie, sytuacji we Francji, Niemczech, w USA i na wojnie gospodarczej Ameryki z Chinami. Wreszcie zajmują się wewnętrznymi sprawami i sensacjami. Podkreślił, że Putin ma niezwykle cenne narzędzie kreowania rzeczywistości i narzucania własnej narracji światu w postaci ogólnoświatowej, międzynarodowej stacji telewizyjnej RT, która początkowo nosiła nazwę Russia Today. - Stacja mająca główną siedzibę w Moskwie nadaje siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Została założona w 2005 r. przez ówczesnego ministra komunikacji i rzecznika prasowego Władimira Putina. Dociera z przekazem w wielu językach nawet do więcej niż 150 mln osób na całym świecie - tłumaczył. Zdziwienie Warszawy brakiem reakcji świata zachodniego na rosyjską agresję przeciw Ukrainie w Cieśninie Kerczeńskiej - powinno zdaniem R. Pastwy skutkować raczej przemyśleniem pewnych relacji i stosunków zagranicznych rządu Morawieckiego. - Ukraina to nasz najbliższy sąsiad, powinno nam zależeć na jej stabilności, niezależności, bezpieczeństwie i dobrobycie. Poza tym z faktu bycia sąsiadem wynikają też inne zobowiązania - nie tylko polityczne czy gospodarcze - podkreślił. Na zakończenie wystąpienia przywołał dwa fragmenty książki „50 procent racji”, której autorem jest Ołeksandr Bojczenko, a która wydały Warsztaty Kultury w Lublinie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama