Nowy numer 7/2019 Archiwum

Tęsknota za wspólnotą

Tak wygląda karykatura demokracji: my wygraliśmy – wy siedźcie cicho albo wynocha. Dla mnie podobne wypowiedzi są jasną konsekwencją podejmowania decyzji "za zamkniętymi drzwiami".

W minionym tygodniu pisałem o wycince drzew na Kalinowszczyźnie. Chciałbym wrócić do tematu, ale z nieco innej, szerszej perspektywy. Od tygodnia bowiem się organizujemy, spotykamy, dyskutujemy, skrzykujemy. To, co się przewija, to poczucie, że każdy myślał nieco podobnie, ale mało kto mówił to głośno. „Bo pewnie inni myślą inaczej niż ja”. Druga kwestia to wola kompromisu i porozumienia. Tak, część drzew zapewne musiała być wycięta. Tak, rozumiemy, że ceną remontu jest rezygnacja z dotychczasowego wyglądu.

Równocześnie jednak pozostała zadra – bo zostaliśmy pozbawieni poczucia sprawczości. Ktoś podjął trudną, kontrowersyjną decyzję, ale podjął ją, nie informując nas o swoim wyborze. Pojawia się tu pytanie o model demokracji – czy moja odpowiedzialność, ale też prawo do decydowania o sprawach dla mnie ważnych – kończy się w momencie wrzucenia kartki do urny? Wierzę, że nie, wierzę, że między jednymi i drugimi wyborami mam prawo głośno wyrazić swoje zdanie. W wielu rozmowach, także z decydentami, padało to samo zdanie: „miasto nie jest z gumy”. Nie rozciągniemy się, nie znajdziemy miejsca dla wszystkich aut, choćbyśmy wycięli wszystkie drzewa. Ktoś napisał: „Taka jest cena rozwoju, jak się nie podoba, to wynieście się na wieś”. Tak wygląda karykatura demokracji: my wygraliśmy – wy siedźcie cicho albo wynocha. Dla mnie podobne wypowiedzi są jasną konsekwencją podejmowania decyzji „za zamkniętymi drzwiami”.

Kilka osób przyznało: nie byłoby problemu, gdybyśmy byli wspólnotą. Daliśmy się podzielić, bo: PiS, Kościół, Unia, 500 +… Nawałki jeszcze brakuje. Mamy poczucie anonimowości, starsi mówią „dla nas to już wszystko jedno”, a młodsi „jesteśmy zapracowani”. Albo: „nie wiem, ile tu jeszcze pomieszkam”. Trzeba to przeskoczyć. Trzeba się zgodzić, że będziemy się różnić. Wypowiedzieć jasno i precyzyjnie swoją opinię, wysłuchać kontrargumentów. Odłożyć negatywne emocje na bok. I wreszcie wyjrzeć dalej niż czubek własnego nosa… Przypomnijmy sobie takie pojęcia, jak: dialog społeczny, kompromis, społeczeństwo otwarte, postawa obywatelska. My, na Kalinowszczyźnie, postanowiliśmy przynajmniej spróbować.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • CSOG
    04.02.2019 20:34
    Nos
    Kiedy dostrzegam wokół mojej głowy chmury, lub co gorsze uświadamiam sobie, że patrzę na nie z góry, wytężam natychmiast zmysły, aby uchwycić doznania płynące od stóp. Jeśli pod stopami wyczuwam podłoże skaliste, piaszczyste, lub z miękkiego mchu, jeśli czuję, że jest ciepłe lub chłodne, jeśli od stóp biegną jakiekolwiek doznania, uspokajam się. Uspokaja mnie myśl, że mam kontakt z powłoką naszego pięknego globu i jedyny dyskomfort jaki może mnie czekać, to trud schodzenia z jakiegoś pagórka. Gorzej jeśli widzę dookoła chmurki, a od stóp nie docierają żadne bodźce. Wówczas organizm wyrzucając lawę adrenaliny zmusza mnie do zmierzenia się w myślach z paniką poszukiwań spadochronu. I albo ten spadochron musi się znaleźć albo … trzeba się obudzić. To co opisałem, to nie relacja z fobii lęku wysokości. To plastycznie wyrażony mój stosunek do pojęć „dialog społeczny, społeczeństwo otwarte, postawa obywatelska”. Zwłaszcza ten ostatni wyraz, „obywatel” kojarzy mi się najbardziej z nieuchronnością nieprzyjemnego zjawiska jakim jest „mandacik”. Postawa obywatelska, społeczeństwo otwarte, ja tych pojęć wcale nie zapomniałem. Ja ich po prostu nigdy nie traktowałem serio. Cóż, tak już mam. A wszystko przez mój koniec nosa. Nie oszczędziła nas natura, umieszczając go najbliżej naszych oczu. I teraz nawet kiedy staram się spojrzeć na coś w szerszej perspektywie, bardziej horyzontalnie; i tak na pierwszym planie cowidzę? Koniec mojego nosa. Czasem nieostry, mniej przyciągający uwagę, czasem niemalże w ogóle nie zwracający na siebie uwagi. Ale jest. Tkwi między oczami z takim samym realizmem i uporczywością, jak prawdziwość porzekadła, że „bliższa ciału koszula”. Czy to będzie kwestia górek czechowskich, czy drzew na Kalinowszczyźnie, czy jakakolwiek inna sprawa społeczna, zawsze pojawią się różnice interesów. I ten rdzeń „różni” chciałbym teraz wyeksponować. Chciałbym się nim chwilkę zająć, bo spodobało mi się zdanie: „Trzeba się zgodzić, że będziemy się różnić.” Trzeba się zgodzić, że się różnimy. A parafrazując, to właśnie dlatego, że się różnimy to trzeba się jakoś zgodzić. Nie warto doprowadzać do sytuacji, w której to co nas różni, czyli najczęściej różnica interesów, musi nas poróżnić czyli skłócić. Właśnie dlatego pojęcie dialog społeczny (które dla mnie jest frazesem) chętnie zamieniłbym na negocjacje. W dobrych negocjacjach dialog jest niezbędny, a jedno z elementarnych praw mówi wręcz, że negocjacje mają szanse na sukces dopóty, dopóki trwają rozmowy i dialog. W dobrych negocjacjach nie chodzi o to, żeby postawić na swoim, wydrzeć jak najwięcej dla interesu własnego nosa. W dobrych negocjacjach sukcesem i zwycięstwem jest uzyskanie maksymalnej korzyści dla wszystkich stron. Negocjacje nie są koncentracją uwagi na końcu własnego nosa, bo od tego można dostać zeza, nie są też udawaniem, że tego nosa (czyli własnego interesu) nie ma. Negocjacje, to patrzenie horyzontalne na całość problemu, przez pryzmat własnego nosa. Lub jak kto woli interesu.
    Ktoś mógłby powiedzieć, dialog społeczny, negocjacje, przecież to tożsame. Niestety drogi czytelniku, otóż nie. Dialog społeczny to takie pogaduchy w szerszym gronie, takie ploteczki, gdzie czasem ktoś krzyknie: Ja protestuję, ja się nie zgadzam, ja oponuję. Negocjacje natomiast to rzeczywiste i najczęściej skuteczne poszukiwanie rozwiązania zapewniającego satysfakcję wszystkich poróżnionych interesów. Zatem: Różnijmy się pięknie. Nie dajmy się poróżnić. Znajdujmy wspólny mianownik dla naszych różnic w liczebniku. Negocjujmy, nie tracąc z oczu końca własnego nosa. W końcu to nasz nos.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL