Nowy numer 42/2019 Archiwum

Jezus jest ścieżką wiary, która prowadzi do bramy zbawienia. Słyszysz i przestajesz słuchać…

Trochę podobnie brzmią kazania z gatunku: „Zagłada naszej cywilizacji nadciąga z Zachodu”. Zachód jest mityczny, Zachód jest zepsuty i zły. W sumie to nie wiem, czemu nie Wschód albo Południe. Nie wszystkie kazania są oczywiście takie.

Nie wiem, ile razy słyszałem to zdanie w kazaniach. W minionym roku chyba ze trzy. „Jezus jest światłem”, „Jezus jest drogą” itd. Albo: „Jezus prowadzi nas drogą wiary...” Zdanie-wyłącznik. Słyszysz i przestajesz słuchać. Kiedy byłem mały, odkryłem, że to zdanie co prawda nie ma bardzo głębokiego sensu, ale jest niezwykle poetyckie, to znaczy daje się ustawiać w bardzo różnych konfiguracjach. Zatopiony w rozmyślaniach, jak poprzestawiać różne człony, żeby było oryginalniej, byłem w stanie dotrwać do końca kazania.

Coś podobnego powiedział niedawno profesor Miodek. Zwykle po trzech zdaniach się wyłącza. Chcąc, niechcąc. Język jakby z innej epoki, nie pozwala skupić uwagi. Człowiek współczesny potrzebuje konkretu. Wyrażonego w języku konkretów. Chociażby konkretnych rozwiązań. Metafory też są przydatne, ale nie te wyświechtane, ze „ścieżkami”, „drogami” i „światłami”.

Trochę podobnie brzmią kazania z gatunku: „Zagłada naszej cywilizacji nadciąga z Zachodu”. Zachód jest mityczny, Zachód jest zepsuty i zły. W sumie to nie wiem, czemu nie Wschód albo Południe. Ale moim zdaniem zła nie mierzy się kompasem, ani busolą. Nawet nie noktowizorem. Ewentualnie wziernikiem, jeśli już, ponieważ realne zło, któremu mam się przeciwstawić, jest we mnie. Ale proszę mi wierzyć, sam wiele razy słyszałem o złu, które nadciąga.

Nie wszystkie kazania są oczywiście takie. Pewnie nawet nie większość. Bardzo lubię kaznodziejów w swojej parafii, o określonej godzinie mogę trafić na wybranego, ponieważ każdy z księży ma swoją Mszę św. Lubię słuchać też kazań dla dzieci w naszej parafii, bo są po prostu świetne. Czasem jednak zdarza mi się usłyszeć o „Jezusie, który jest ścieżką wiary...” i włącza mi się czerwone światełko...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    09.03.2019 11:23
    Niebieskie Migdały czyli Między sloganem a niewyobrażalnym.

    Zastanawiając się nad powodami, w wyniku których tracę zainteresowanie adresowaną do mnie treścią wypowiedzi innego człowieka, odnajduję dwa główne . Pierwszy, kiedy adresowana do mnie treść jest dobrze mi znana, a zatem nieciekawa, nudna i nie wnosząca do mojej wyobraźni nic nowego. Drugim powodem rozproszenia na przemówieniu, kazaniu, wykładzie, jest trudność zrozumienia docierających do mnie treści. Możliwa jest też kompilacja, w której równocześnie wystąpią te dwa czynniki powodując, że wyłączam się ze słuchania.

    Najtrudniej czyta mi się Biblię samemu. Szczególnie Stary Testament ale ten Nowy też. Niektóre fragmenty czytam, lub słyszę wielokrotnie, znam je nawet już na pamięć i nic w tym nowego, a zatem ciekawego nie dostrzegam. Zwłaszcza, że szczególnie w Starym Testamencie, często są to fragmenty dla mnie niezrozumiałe; to znaczy niby rozumie ich treść ale sens i przesłanie są dla mnie nieosiągalne. Sprawy przybierają zupełnie inny obrót, kiedy słucham wykładu albo czytam biblistów, egzegetów, filologów greki i języków semickich, historyków, teologów. Wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikają slogany i utarte frazesy a treść Biblii staje się fascynującym oceanem bez kresu i bez dna.
    Profesor Anna Świderkówna rozważając fenomen chrześcijaństwa, zwróciła słuszną uwagę, że apostołowie po Zmartwychwstaniu przeżyli jakieś wstrząsające doświadczenie, jedyne w swoim rodzaju. Doświadczenie jakiego nikt wcześniej i później, oraz nikt oprócz nich nie przeżył. Zetknęli się z rzeczywistością do opisania której istniejące dotychczas słowa były niewystarczające lub nieadekwatne.
    ” W tej sytuacji istniały dwie możliwości. Trzeba było albo stworzyć jakiś całkiem nowy „język”(wtedy jednak rozumieliby ich tylko „wtajemniczeni”, albo posłużyć się językiem tradycyjnym (wtedy jednak od dawna znane słowa nie odpowiadałyby w pełni nowej rzeczywistości). Uczniowie wybrali tę drugą możliwość, przemawiając językiem biblijnym.”*
    «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem» - «Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia»
    Przenośnie? Porównania? Frazesy? Czy raczej niedoskonały opis nieziemskiej rzeczywistości, której istnienie empirycznie jest niemożliwe do udowodnienia?
    Jak taką rzeczywistość wyrazić i opisać inaczej, lepiej, ciekawiej? Jak nazwać coś, co przekracza ludzkie pojmowanie? Po co to w kółko wielokrotnie powtarzać?
    Dla mnie wystarczającym powodem jest fakt, że nie zetknąłem się w swoim życiu z żadną inną treścią, która byłaby równie piękna, co fascynująco tajemnicza, a przez to ciekawa. Treścią opisującą rzeczywistość z którą teraz nie mam możliwości się zetknąć, dotknąć jej, aby ją lepiej zrozumieć lub poczuć. Jednak ona czeka na nas z wyjaśnieniem wielu swoich tajemnic.
    Tym, dla których taki powód jest niewystarczający pozostaje adoracja w milczeniu i ciszy. A podczas kazań myślenie na przykład o „Niebieskich Migdałach”.
    Ja również mam swoich ulubionych homiletyków. Lubię ich krasomówstwo i wysublimowaną retorykę. To jednak jest najgorszy z powodów, dla których ich wypowiedzi pociągały by mnie bardziej niż słowa wypowiedziane przez Tego który Jest Światłem, Prawdą, Drogą i Życiem jednocześnie. A że nie umie zrozumieć tego w pełni? Cóż, wciąż muszę czekać na właściwą chwilę, której pragnę i nie chcę jednocześnie. A czekając mogę powtarzać sobie: Światło … Prawda … Droga … Życie … - jednocześnie.
    doceń 0
  • CSOG
    10.03.2019 12:10
    Narodowy Smerf.
    Na problem poruszony w tekście można spojrzeć również z innej, niż sarkastyczna, strony. W ogólnej kakofonii narodowych narzekań na wszystko i wszystkich, często i głośno wybrzmiewają głosy dotyczące zewnętrznych form kultu religii chrześcijańskiej. Zgodnie z zasadą, że skrytykować i zanegować da się wszystko, utyskujemy na archaiczny i coraz mniej zrozumiały język pieśni liturgicznych, jakość muzycznej oprawy nabożeństw. Ulubionym obszarem krytyki niekoniecznie w wydaniu konstruktywnym, są też kazania głoszone podczas Mszy Świętej. Czy głosy domagające się wyższej jakości kultury chrześcijańskiej są słuszne i czy mogą w tej dziedzinie sprokurować coś pozytywnego? Temat jest szeroki, złożony i trudno w nim o wyraźną jednoznaczność. Kościół nie istnieje w próżni. Pomimo bardzo silnych nacisków laicyzacyjnych spychających ludzkie przekonania religijne po za margines życia społecznego, kościół funkcjonuje w obszarze realiów zewnętrznego zmieniającego się świata. I te realia, nawet w charakterze otoczenia czy tła, silnie na Kościół oddziaływają. Czasy religijnej dominacji w życiu społecznym minęły zdaje się bezpowrotnie (o ile nie zafundujemy sobie szarijatu), a wraz z nimi dawno skończył się mecenat i kościelny sponsorat dla powszechnej kultury i sztuki. Jak ogromna przepaść dzieli te odległe od siebie historycznie światy, widać chociażby porównując współczesne kościoły do starych bazylik i katedr, pereł architektury, nasączonych unikatowymi choć archaicznymi artefaktami. Trzeba mieć świadomość, że sakralna kultura, kultura religii nie wyłączając kultury jej słowa, nie ma większej możliwości uniknięcia konfrontacji z otaczającym ją światem. Światem którego niski poziom kultury wyznaczają i kreują dziś media, mas media i show business.
    Wracając do nieszczęsnych kazań i homilii. Czy jeśli przyznam się, że moje odczucia często są identyczne jak autora tekstu macierzystego, to spowoduje to jakąkolwiek poprawę sytuacji na lepsze? Nie. Czy może pomóc zainicjowana niedawno reforma edukacyjna w seminariach? Nie sądzę.
    Pozostaje zatem albo włączyć się w ogólnonarodowe naśladowanie Smerfa Marudy, albo indywidualnie na własną rękę poszukiwać wyższej jakości komentarza do Słowa Bożego; co przy rosnącej liczbie mediów katolickich i coraz powszechniejszej dostępności materiałów audiowizualnych o takiej tematyce jest wyzwaniem wyjątkowo łatwym.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL