Nowy numer 43/2020 Archiwum

Imię

Jestem, który jestem. Według Księgi Wyjścia takim imieniem przedstawił się Bóg Mojżeszowi.

Przez całe tysiąclecia żydowscy i chrześcijańscy teologowie zastanawiali się nad jego treścią. Jeden z nich, św. Tomasz z Akwinu, tak się zainspirował cytowanymi słowami, że na ich podstawie sformułował cały system filozoficzny. Dla Tomasza czasownik „jestem” najtrafniej oddaje to, kim jest Bóg.

Bowiem tylko On może o sobie powiedzieć, że istnieje w pełnym tego słowa znaczeniu. Bóg przecież istnieje zawsze, bez żadnych ograniczeń, niejako sam z siebie lub przez siebie. Nie zależy od żadnej przyczyny, nic Mu nie brakuje. Istnienie więc – kontynuuje Tomasz – należy do istoty Boga, a nawet Bóg jest samym istnieniem. Wszystkie inne byty istnienie otrzymują zaś od Niego.

Istnienie przydarza im się jedynie jako kruchy dar. Przychodząc, tworzy je, ale zawsze może odejść i obrócić nas w nicość. Nieutracalnym depozytem istnienia jest tylko Bóg. Akwinata, pisząc o Bogu, nie bał się łamać przyzwyczajeń językowych. Chciał wyrazić głęboką intuicję, że Bóg radykalnie różni się od stworzeń, a zarazem łączy się z nimi przez coś najbardziej nieuchwytnego, a jednocześnie najbardziej fundamentalnego. Tym czymś jest istnienie.

Przypomnijmy sobie chwile pierwszej miłości, gdy najważniejsze dla nas było tylko to, że druga osoba jest obok. Wspomnijmy dzień narodzin dziecka, gdy cieszyliśmy się po prostu tym, że namacalnie zaistniało dla nas. Skupmy się i odczujmy radość z tego, że jesteśmy. Wtedy zrozumiemy, że istnienie jest najgłębszą podstawą wszystkiego, że w nim kryją się wszelkie dobra. Właśnie w takim zachwycie istnieniem odkrywamy obecność Boga. Kogoś, kogo pełne imię brzmi „Jestem, który jestem”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama