Nowy Numer 21/2019 Archiwum

(Nie)pamięć, ponowoczesne plemiona i śmierć Jana Pawła II

Wystarczyło czternaście lat, by niektórzy uświadomili sobie, jak nietrwałe były te głośne i emocjonalne formy. A nawet treści.

Już od rana w redakcji „Gościa Lubelskiego” wydobywaliśmy archiwalne zdjęcia głównych ulic Lublina z 2 kwietnia 2005 r. Oglądając dawne kadry uświadomiliśmy sobie, jak ważną osobą dla wielu Polaków był Jan Paweł II. Pozwolił milionom rodaków uwierzyć: w Boga, w wolność, albo i w Boga, i w wolność. Była to jednak inna epoka.

Dziś żyjemy w kulturze, która daje pierwszeństwo historii przed pamięcią. Ulegamy też modzie na negowanie tego wszystkiego, co ważne dla innych, gdy dla nas jest to mniej ważne. Albo wcale. Nie szanujemy siebie nawzajem. A właściwie – nie szanujemy osób z innego „ponowoczesnego plemienia”. Coraz bardziej powszechna staje się postawa apateizmu religijnego – oczywiście nie bez „pomocy” duchownych i określonych zjawisk.

Pod lubelskim ratuszem ustawiono portret papieża Jana Pawła II, Honorowego Obywatela Lublina, który zmarł czternaście lat temu. Udokumentowano to i pokazano na oficjalnym profilu facebookowym miasta. W Lublinie – tak jak w innych miejscach (odbiciem tego są media i ich różne narracje): albo cisza, albo lukrowane wspomnienia, albo przykre komentarze.

Wystarczyło czternaście lat, by niektórzy uświadomili sobie, jak nietrwałe były te głośne i emocjonalne formy. A nawet treści. Jak nietrwały był ów chrzest narodu, który być może nigdy nie pozwolił się do końca ochrzcić… Dzisiaj, a widać to gołym okiem, jesteśmy członkami ponowoczesnych plemion. Pewnie łatwiej byłoby nam żyć, gdybyśmy odrzucili "wygodne" mity i poszli za głosem Nauczyciela z Nazaretu...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • sp
    03.04.2019 13:20
    Religijność uczuć zupełnie nie weryfikowanych rozumem ma się dobrze nie od dziś, a nawet nie od czasów Jezusa... Poruszenia duszy niosą pożyteczną wiedzę dla człowieka o sobie, o działaniu Bożym, działaniu dobrych, bądź złych duchów, lecz tylko wówczas, gdy są prawidłowo rozeznane z pomocą tej naszej władzy, jaką jest rozum wzbogacony prawdziwą wiedzą o sprawach Bożych oraz wspomagany Jego Łaską. Pozostawione same sobie - targają człowiekiem i czynią go bezwładnym, jak kurka na wietrze. Tu się nie ma czemu dziwić. Kremówki tej luki nie uzupełnią w żadnym pokoleniu. Każdy sam, osobiście musi się za siebie samego zabrać i zapędzić do trudu pracy duchowej, a z tej kanapy najtrudniej jest wstać.
  • Gość
    03.04.2019 15:42
    dziwaczne słownictwo
    doceń 16
  • podaję nick
    03.04.2019 17:05
    Autorowi polecam artykuł Johna Vennari pt. "Tajemnica popularności Jana Pawła II" na portalu bibuła
  • CSOG
    03.04.2019 18:03
    Znam swój „pesel” a mimo to nie potrafię jednoznacznie się określić, czy ja jestem z tych przed czy po nowoczesnych. Z całą pewnością potrafię jednak określić, że jestem z plemienia tych którzy papieża rodaka kochali. Nie za coś. Nie za zasługi, osiągnięcia pontyfikatu, dokonania. Kochałem go tak, jak kocha się dobrego ojca lub dobrego nauczyciela. Kochałem go bo, był dobrym, mądrym i wrażliwym człowiekiem. Dla tych, dla których to za mało mogę i chcę okazać wyrozumiałość i zrozumienie. Na ile poszedłem w swoim życiu drogą Jego nauczania, nie potrafię tego wyliczyć ani zważyć. Mogę tylko powiedzieć, że się starałem i że … za mało. Mam jednak też taką nieśmiałą wymówkę, wstydliwe usprawiedliwienie, że świętość papieża świętego nie przekłada się na jego rodaków z automatu. Gdyby tak było, to liczne zastępy dusz choćby z odrobiną genu włoskiego pędziły by na rydwanach w niebiosa, z prędkością mierzoną na torach F1.
    Żałoby mają różne oblicza. Każda pewnie jest inna, choć wszystkie chyba wysycone są podwyższonymi emocjami. W tym nic nie dostrzegam dziwnego. Ta po śmierci Jana Pawła II była jak każda inna smutna. Może tylko szerzej powszechna. Nie rozbudzałem w sobie fałszywie pojętej nadziei, że zmieni wszystko i wszystkich na zawsze ostatnie Jego tchnienie. Urodziłem się zanim jeszcze konklawe Go wybrało. Znałem świat przed tym pontyfikatem, za czasów jego trwania i oglądam go teraz. Nikomu nie odbieram prawa do myśli, że to normalna kolej dziejów, a świat dziś byłby taki jaki jest, nawet gdyby Go nie było. Mam też ja prawo pojmować to, a tym bardziej czuć inaczej. Komu po tym człowieku zostało wspomnienie tylko lukru, kremówek, barki, ja nie mam nic do powiedzenia. Nic ponad to, że łaska jest darem, po który jednak rękę trzeba wyciągać samemu. Bywa że pukać trzeba długo i wytrwale, prosić, błagać, modlić się. Gorzej z tymi, którzy nie chcą, lecz to jest ich wolność i ich wybór i mnie raczej nic do tego. Ktoś powiedział że Bóg zgadza się abyśmy szarpali każdą świętość Jego, nie wyłączając z tego wszystkiego nawet Syna Jego Jedynego. Cóż więc taki Papież, choćby nawet uznany za świętego. Dla mnie Jana Pawła II ciągle jeszcze wiele wokół mnie. Widzę go ( a właściwie raczej czuję) w wielu mądrych i dobrych kapłanach, w wielu młodych ludziach, w wielu mądrych myślach i słowach. Za to dziękuję Bogu. I tylko żal mi takich postaw chciwych, którym zawsze wszystkiego za mało. Nie potrafię w sobie określić, które z moich mitów są mi wygodne, a które mnie uwierają.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL