Nowy numer 42/2019 Archiwum

Jeszcze o księdzu z Koszalina, czyli… dlaczego i tym razem nie miałem racji

Ale mam prawo kierować się też po ludzku rozumianą solidarnością - nie "ze swoim", ale po prostu z bliźnim.

1. Bardzo możliwe, że w tej sprawie (jak i w wielu innych) nie miałem racji.

2. Istnieje wszakże możliwość, że miałem. Może całą, a może część…

3. Jestem szczęśliwym człowiekiem, wolnym od poczucia, że moim obowiązkiem jest mieć we wszystkim rację.

4. Punktem wyjścia mojej pisaniny nie jest udowadnianie, że to ja mam „świntą rację”, i że zmiażdżę oponentów argumentacją. Ależ nie: pisanina zwana powszechnie publicystyką ma sens wtedy, gdy ma się do powiedzenia coś nieoczywistego, gdy na przykład odsłania się nieco inny punkt widzenia, niż powszechnie obowiązujące.

5. Obowiązujące obecnie punkty widzenia są (najczęściej) powiązane z podziałem plemiennym, o którym ostatnio pisał ks. Rafał Pastwa. Prawda, rozumiana zgodnie z klasyczną definicją, jest kosmicznie daleko od tym podobnych podziałów…

6. …co oczywiście nie pozwala mi jeszcze sądzić, że unikanie plemiennych podziałów daje monopol na prawdę.

Dość punkcików, jeszcze chwila o księdzu. Zdaniem jednych zrobił „najlepszą rzecz na świecie” (tak, właśnie, niszczmy, palmy, depczmy, a co - Nergalowi wolno, a nam nie?!), zdaniem innych - „najgorszą rzecz na świecie” (jak ksiądz, ogień i książki, to wiadomo z góry, że zaraz Inkwizycja i naziści…). A można na spokojnie, bez tego „naj”? Nie jestem zwolennikiem palenia czegokolwiek, ale nie jestem też zwolennikiem wieszania psów na kimkolwiek, kto zasłynął jednorazową wpadką, a teraz obrywa z lewa i z prawa.

Z kilkoma osobami, już po moim artykuliku, miałem okazję podyskutować. Trochę się różniliśmy, bardzo się różniliśmy, nawet fundamentalnie się różniliśmy. Ale ważniejsze jest jednak, że: „miałem okazję podyskutować”. Okazja przepadła, gdy ktoś wypalił w ten deseń: jak z „Gościa Niedzielnego” to wiadomo, swój swojego kryje, księdza nie zaatakuje, stek bzdur i tyle. Gratuluję dobrego samopoczucia.

Prawda ma wtedy szczególną wartość, gdy jednak „swój nieswojego kryje”, i gdy mam świadomość, że tak zwane środowisko nie będzie zachwycone tym, że ja tym razem trochę boczkiem i nie tak, jak wszyscy razem. Ale mam prawo kierować się też po ludzku rozumianą solidarnością - nie „ze swoim”, ale po prostu z bliźnim.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    11.04.2019 09:11
    Tak.
    doceń 0
  • CSOG
    12.04.2019 14:06
    Racje i narracje.
    „Z bliźnim się możesz zabliźnić”- spointował Edward Stachura swój wiersz, w którym wylicza, kim i czym mogą być dla siebie tytułowi „Człowiek człowiekowi”. A jest to poetycko rozbudowana, krótka myśl, że nasze wzajemne zamiary i relacje mogą być wrogie, lub przyjazne. Przy czym, sposób budowy wiersza sugeruje, że o ile tych pierwszych, przeważnie jest w praktyce więcej, to lepiej jest wybierać opcję wymienioną na końcu. Tak.
    Racje – świat poświęcił tyle swojego zainteresowania, troski i uwagi, mnogości ich form i odmian. Wybaczcie Państwo, ale będąc umiarkowanym hedonistą uznam w skrócie, że dla mnie najważniejsze wydają się te określające ilości substancji spożywczych.
    Wokół mnie astronomiczny i liturgiczny okres, w którym ewangelizatorzy i rekolekcjoniści usilnie polecają przeżycie osobistego katharsis i wiosenne zanurzenie się, choćby krótkotrwale, w pewnych medytacjach i rozważaniach eschatologicznych. Przy okazji, wyłazi z nas pewna karykatura nas samych, ukazująca ile niewiary jest w tej naszej wierze. Wynurza się na światło dzienne, jak bardzo tej naszej wierze brak ufności, jaka jest sceptyczna, niedowierzająca i powierzchowna. W obliczu zagrożenia śmiercią nie jeden Piotr wątpi z przerażenia. Uciekają, rozbiegają się, gubiąc po drodze swoją wiarę i niewiarę, już nie tylko apostołowie. Sąsiadka, która chce i musi podzielić się ze mną smutkiem i lękiem, wywołanym reemisją choroby męża. Teściowa która wiosną zawsze częściej wzmiankuje o „niedoczekiwaniu”. Wszyscy z lękiem patrzą w stronę grobu. I prawie nie ma tych, którzy umieliby radością wyrazić wiarę w to co za nim. I to naprawdę nie mija, nawet w Wielkanocną niedzielę. … Dlaczego o tym myśleć? Może dlatego, że pono, w tym dalszym ciągu życia może być, przy spełnieniu pewnych warunków, całkiem fajnie. Można też znaleźć inny ciekawy powód. Są pewne nieśmiałe obietnice, że tam poznamy tak, jak zostaliśmy poznani. Odkryjemy też, choć pewnie nie bez wielkiego zdumienia, kto prawdziwy wróg, a kto przyjaciel. Kto rzeczywiście chciał i był nam, czym gorszym niż wilkiem, a kto choć wył jak wilk i jak wilk wyglądał, myślał raczej o tym, jak się z nami zabliźnić. Znikną pozory i tajemnice, opadną maski plemiennych podziałów.
    Zostaną czyste intencje, uczucia tylko prawdziwe i nasze wielkie zdziwienie.

    Nie jestem poetą, Państwo wybaczą, ale trawi mnie straszna ciekawość, czy poeci, pisarze ogółem, też tak jak ja uważają, że często najpiękniejsze i najważniejsze nie to, co w wierszach, co w słowach i racjach, lecz to co między wierszami. Między słowami.

    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL