Przedszkole prowadzone przez siostry służki jest jedną z najstarszych tego typu placówek w Lublinie. Dziś potrzebuje rozbudowy.
Siostry Służki Najświętszej Maryi Panny prowadzą we własnym domu zakonnym w Lublinie od 1944 roku Przedszkole im. św. Franciszka z Asyżu. Mieści się ono przy ul. Żołnierzy Niepodległej (dawna I Armii Wojska Polskiego). W tym roku przypada 30. rocznica reaktywacji placówki i 20. rocznica nadania jej imienia.
– Siostry kupiły ten dom w latach 20. ubiegłego wieku – informuje dyrektor przedszkola s. Justyna Mikos.
W 1944 r. założyły przedszkole, które działało do 1956 r. Wtedy to ówczesne władze kazały siostrom zdjąć krzyże w salach. Nie zrobiły tego, więc zostały wyrzucone z pracy, a w ich miejsce zatrudniono personel świecki. – Nie dostawałyśmy żadnych pieniędzy za wynajem naszych pomieszczeń – wspomina s. Justyna.
W 1984 r. zgromadzenie wystąpiło do urzędu miasta, by przedszkole przeniesiono, ponieważ budynek potrzebuje remontu. – W tamtym czasie została dobudowana część przy dzisiejszej ul. Ogrodowej oraz sala gimnastyczna i kaplica nad salą – wspomina s. Mikos. – Po czterech latach przerwy w 1989 r. przedszkole zostało przez nasze zgromadzenie reaktywowane.
Wkład w rozwój miasta
Na początku, jak opowiada siostra dyrektor, funkcjonowały tylko dwie sale. – Warunki były nieco spartańskie. Dzieci przyprowadzali najczęściej nasi sąsiedzi. Jak nie było woźnej, rodzice mieli dyżury i wpuszczali siebie nawzajem rano i po południu. Początkowo przedszkole miało status placówki prywatnej, ale później, by wyjść naprzeciw potrzebom mieszkańców, postarałyśmy się o status przedszkola publicznego.
Po kilkunastu latach ośrodek się rozrósł i zyskał dobrą sławą. Dziś uczy się tu setka dzieci w czterech oddziałach. – Przedszkole jest publiczne, więc zainteresowanie jest naprawdę bardzo duże – podkreśla s. Justyna. – Chciałybyśmy móc przyjąć więcej dzieci, ale niestety nie mamy ich gdzie pomieścić. Siostry nie ukrywają, że jeśli chodzi o finanse, sytuacja przedszkola nie jest łatwa.
– Siostry mają pensję, ale nie pobieramy czynszu za wynajem 40 proc. domu – zaznacza siostra dyrektor. – Oddajemy to miejsce dla dzieci lubelskich. To taki nasz wkład w rozwój miasta.
Wyraź swoją opinię
napisz do redakcji:
gosc@gosc.plpodziel się