Nowy numer 42/2019 Archiwum

Uwodna siła nostalgii

Tęsknimy za przeszłością - jedni mniej, drudzy bardziej. Kiedyś byliśmy silniejsi, piękniejsi, a przede wszystkim młodsi - a to znaczy, że każdy z nas miał więcej czasu przed sobą. Świat był prostszy, a ludzie milsi. Jak długo mechanizm nostalgii nie przekłada się na nasze wspólne wybory, możemy sobie z niego żartować.

Coraz częściej dochodzi jednak do głosu swoisty kult historii, ale w wydaniu: „żeby było jak dawniej”. Dawniej, to znaczy wtedy, kiedy mężczyźni byli mężni i silni, a kobiety słodkie i piękne. Ludzie pragną świata bezpiecznego, a bezpiecznie było kiedyś, bo „kiedyś” już się skończyło. Tu i teraz mamy świat, któremu na imię: „do czego to wszystko zmierza” i: „świat się kończy”. Dokądś pewnie zmierza i kiedyś pewnie skończy, ale rozwiązania z przeszłości pasują zwykle do teraźniejszości jak pięść do nosa.

Ten nostalgiczny nieżyt występuje w wersji „hard” jako tęsknota za PRL-em. Chleb smakował lepiej i mleko było w butelkach, było wiadomo kto swój, kto wróg. Od pewnej pani w sklepie usłyszałem, że z „załatwieniem lodówki to nie było problemu, jak ktoś miał znajomości”. Tamta wypowiedź jest bardzo znacząca – jako powiązanie nostalgii z przyzwoleniem na zachowania etycznie naganne. Czasy były ciężkie i każdy sobie radził jak mógł… Ostatni spór wokół szkolnictwa pokazał tak na marginesie, jak bardzo nostalgia przesłania realistyczny ogląd sytuacji. „Kiedyś nauczyciele to byli społecznicy, co i za darmo byli gotowi pracować. A dziś tylko łapę po kasę wyciągają”. Może warto dodać, że kiedyś za darmo, albo pół darmo, pracowali niemal wszyscy.

Pamięć o przeszłości należy zachować, troskę o historię kultywować, ale wczoraj od dziś oddzielić. Jest coś starczego i zgrzybiałego w powracającym jak refren: „kiedyś jeszcze to wróci, zobaczycie”. Bo bardzo często w ten sposób przywołuje się demony historii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    30.05.2019 18:39
    Błogosławione tu i teraz.
    O kolorytach emocji PRL, z pokoleniem transformacji rozmawiać nie umiem. Albo oni nie rozumieją mnie, albo ja ich. Podobnie w relacjach z ludźmi którzy przeżyli II WŚ ja wolę ich słuchać niż opowiadać im o tym, co wyczytałem w książkach do historii, na temat rzeczywistości, których realizmu oni dotknęli swoimi uczuciami, i emocjami i zmysłami. Oczywiście nie mam na myśli ludzi, którzy w 1945 roku dopiero się urodzili. Dla tych którzy w czasie wojny mieli dziesięć czy dwadzieścia lat życiowe odczucie rzeczywistości historycznej, nie zawsze jednolicie pokrywa się z rzeczywistością nawet najlepiej i najbardziej zgodnie z prawdą napisanej książki, czy opowiadania. Po prostu.
    A jednak. To historia określa naszą tożsamość. Ukształtowane w przeszłości geny, decydują o kształcie końca naszego nosa i współdecydują o tym czy obecny byt naszego ciała, przedwcześnie zdymisjonuje nowotwór. I jakoś tak dziwnie trudno jest mi wyobrazić sobie kształt obecnej teraźniejszości, bez determinującego wpływu na tą teraźniejszość przeszłości. Jakiekolwiek spekulacje na temat smaku i jakości przeszłości są jednak bardziej kwestią osobistego gustu. A ponieważ o gustach się nie dyskutuje, w tym miejscu kropka.
    W 2017, w Teatrze Śląskim zorganizowano debatę o przyszłości nauki. Jej myśl przewodnia, a zarazem tytuł brzmiał: „Czy nauka może nas uratować?”. Pytanie jakie narzucało mi się jeszcze przed rozpoczęciem panelu, brzmiało: kogo nauka ma uratować i przed czym? I można domniemywać, że chodziłoby o ratowanie przyszłości ludzkości przed nią samą. A dokładniej, o ratowanie przyszłości ludzkości przed ewentualnymi zagrożeniami zbyt beztroskiego traktowania rzeczywistości czasu teraźniejszego. Za najważniejsze zagadnienie, jakie poruszono w tej debacie uznałem słowo „wyobraźnia”.
    Jeden z uczestników wspomnianej debaty zwykł szerzyć tezę, że w świecie praw fizyki niczego nie mamy możliwości zepsuć. Wspominający z nostalgią czasy PRL-u, mogli się już wcześniej zetknąć z tą tezą, w dość powszechnie znanym skeczu kabaretowym o hydrauliku, z udziałem Jana Kobuszewskiego, w którym to główny bohater wygłasza sakramentalne: „praw fizyki pan nie zmienisz, nie bądź pan głąb… zapisz Jasiu i wężykiem, wężykiem.” Prof. Meissner opatrzył to niesłychanie istotne spostrzeżenie pewną dygresją: „w świecie praw fizyki niczego nie mamy możliwości zepsuć, w przeciwieństwie do człowieka w którym zepsuć możemy w zasadzie wszystko”. Wszystko, począwszy od moralności, a na posiadającym zdolność reprodukcyjną genotypie kończąc.
    Czy możemy coś zepsuć w przeszłości? Od strony logicznej wydaje się, że teoretycznie nie. Praktyka jednak dowodzi, że możemy tą przeszłość, zakłamać, zafałszować prawdziwy obraz minionej rzeczywistości w imię chociażby pojmowanego na własny użytek interesu. Na co przykładów nie trzeba chyba nawet podawać. W tej sferze zachowania naganne nie pytają o przyzwolenie. Tak było, jest i … oby to ludzie umieli w przyszłości zmienić.
    O ile jeszcze do uniseksowego społecznego obojnactwa, zarówno w sferze mody jak i obyczaju, jakoś się przyzwyczaiłem, przywykłem, zżyłem się z nim, niemal zrosłem. Polubiłem białą wodę w plastikowej butelce z napisem „Mleko”. O tyle w przyszłość wolę spoglądać ze spokojną i rozsądną wyobraźnią, nie z euforycznym beztroskim huraoptymizmem. Przyszłość ocala co jej potrzebne, zgadzam się z Norwidem. Przyszłości nie trzeba się bać. Historii też nie. Historia to nie podmiot kultu i nie bank demonów. Historia niesie w sobie gen przyszłości. O ile człowiek zechce nie tylko historię poznać, ale czegoś się od Niej nauczyć. Ten sam gen przyszłości posiada również teraźniejszość. Warto go nie zepsuć. Warto patrzeć w przyszłość bez lęku, ale z wyobraźnią. W przeszłość zaś patrzeć nie jak na zgrzybiałego starca, lecz jak na mędrca od którego wiele można się nauczyć o ile zdołamy nie mnożyć i nie powielać jego błędów.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL