Nowy numer 34/2019 Archiwum

Wypisz wymaluj św. Józef

Kościół na Poczekajce wyróżnia się na tle innych lubelskich świątyń. Nie tylko ze względu na swoją wielkość. To tutaj większość prac stolarskich wykonał jeden człowiek, o którym dziś wielu mówi: święty.

Marian Kłoczko był jednym z dziewięciorga dzieci Wincentego i Moniki. Kilkoro z jego rodzeństwa zmarło w wieku dziecięcym. Gdy i on, mając 12 lat, ciężko zachorował, matka zaniosła go do parafialnego kościoła i powiedziała Matce Bożej: „Jeśli wyzdrowieje, jest Twój”. Marian wyszedł z choroby i uznał, że jego życie należy do Boga i Jego Matki. Swoje powołanie postanowił realizować w Zakonie Braci Mniejszych Kapucynów. Bardzo chciał zostać kapłanem, ale przełożeni zakonni nie zgodzili się na jego dalszą naukę. − Sam wyjaśniał, że w tamtym czasie, gdy były trudne warunki materialne, do klasztoru zgłaszało się wielu kandydatów, którzy chcieli uzyskać wykształcenie i po ukończeniu studiów odchodzili z zakonu – mówi o. prof. Andrzej Derdziuk OFM Cap, autor książki o bracie Kalikście zatytułowanej „Pod sufitem nieba”. − Odmowna decyzja przełożonych utwierdziła go w przekonaniu, by był zwykłym bratem, jak św. Franciszek – dodaje. W chwili obłóczyn, podczas których nowicjusz otrzymywał nowe imię, wskazujące na jego nowe narodziny i tożsamość nowego człowieka, Marian został Kalikstem, na cześć świętego papieża z III wieku.

Talent od Boga

Po pierwszych ślubach zakonnych został przydzielony do pracy w kuchni, ale bardzo szybko dostrzeżono jego wielki talent stolarski. Trafił do klasztoru w Zakroczymiu, gdzie jego zdolności i niezwykła pomysłowość w wynajdywaniu i stosowaniu rozwiązań technicznych wprawiały innych w osłupienie. Zaczęto go więc zapraszać także do innych klasztorów, by skorzystać z jego rad. − Kalikst nie tylko wykonywał konkretne prace dla innych wspólnot, ale też rozwiązywał trudne problemy budowlane i stał się dla wielu autorytetem w tym zakresie – opowiada o. Derdziuk.

Do głównych prac brata Kaliksta należało odnawianie i wykonywanie ołtarzy, tworzenie ławek do kościołów, świeczników, ale z powodzeniem pracował też przy pracach dekarskich. Okazało się, że każdy przełożony domu chciał, by był w jego klasztorze. Gdy rozpoczęła się budowa nowego kościoła kapucyńskiego w Lublinie na Poczekajce, przełożony bardzo zabiegał o to, by zdolny zakonnik trafił właśnie do jego klasztoru.

Pomysłowy Dobromir

Tak też się stało. − Do zadań brata Kaliksta należało przygotowywanie szalunków pod ogromne fundamenty budowanego kościoła oraz zorganizowanie rusztowań dla wznoszonych murów świątyni. Jednym z największych wyzwań było zabudowanie ogromnego sufitu w kościele, który znajdował się na wysokości 26 metrów nad poziomem posadzki – opowiada o. Andrzej. – Przez cały swój pobyt w lubelskim klasztorze brat Kalikst był przede wszystkim bardzo oddany ludziom potrzebującym. Niejednokrotnie wykonywał prace montażowe i budowlane w mieszkaniach prywatnych. Na pytanie, skąd wiedział, że istnieje taka potrzeba, odpowiadał, że podpowiedział mu Anioł Stróż.

Przychodzili do niego też ludzie, którzy prosili o radę i pociechę. Otrzymywali proste, płynące z serca i głębokiej modlitwy przemyślenia, które trafiały w sedno problemu – wspomina kapucyn. Jak zaznacza o. Andrzej, brat Kalikst był takim „pomysłowym Dobromirem”. − Miał naprawdę wspaniały zmysł konstruktorski, potrafił robić urządzenia, które łączyły prostotę budowy z ogromną funkcjonalnością − opowiada. – Jednak jeszcze większą rzeczą było w nim właśnie to, że ten człowiek, który oddany był pracy stolarskiej, współpracował z różnymi ludźmi, potrafił robić piękne, doskonałe wręcz rzeczy, miał nade wszystko czas dla Boga. Zawsze był obecny na modlitwach, nawet jeśli były do zrobienia najpilniejsze prace. Pokazywał w realnym życiu, że prymat Boga da się ocalić, co więcej, że jeżeli Bóg jest postawiony na pierwszym miejscu, to wszystkie inne sprawy mają swoje odpowiednie usytuowanie – podkreśla.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL