Nowy numer 32/2020 Archiwum

Powinniśmy myśleć o jutrze

Dr Mariusz Filipek, radca prawny i prezes Pracodawców Ziemi Lubelskiej, mówi o znaczeniu i charakterze tej organizacji, a także o biznesie na Lubelszczyźnie.

Ks. Rafał Pastwa: Niedawno odbyła się gala Lubelskiego Orła Biznesu. Jakie znaczenie dla lokalności ma tego typu wydarzenie?

Dr Mariusz Filipek: Tegoroczna gala odbyła się po raz 16. Pomysł na Orła Biznesu powstał w głowie założycieli naszej organizacji. Chodziło o nagrodzenie, o pokazanie najlepszych przedsiębiorców w Lublinie i w regionie. Było to jedno z pierwszych wyróżnień tego typu. Do dziś Orzeł Biznesu jest tylko jeden. W moim odczuciu najcenniejsze przyznawane przez nas wyróżnienie to nagroda dla osobowości roku, dla uznanego autorytetu wspierającego biznes. Nie muszą to być wyłącznie osoby sędziwe, ale te, które zrobiły coś wyjątkowo cennego dla biznesu.

Kapituła wyróżniła też małe i duże firmy, także przedsiębiorstwa rodzinne.

Zwłaszcza docenianie firm rodzinnych ma ogromne znaczenie. Są one dla mnie najcenniejsze, bo z punktu widzenia biznesu rodzinnego prowadzenie takiej firmy jest trudne. A jednak wielu rodzinom to wychodzi i pokazują swoją siłę.

Jak wygląda sytuacja biznesowa na Lubelszczyźnie? Jesteśmy ścianą wschodnią.

To prawda. Niestety biznes w naszym regionie jest mocno rozdrobniony. Dużych zakładów pracy mamy niewiele. Potentatami są Azoty Puławy, Bogdanka, PZL Świdnik. Reszta to tak naprawdę małe i średnie przedsiębiorstwa, dlatego powinno się je doceniać, pomagać w przechodzeniu przez gąszcz różnych zawiłości prawnych i urzędniczych. Konieczne jest ich wsparcie.

Trudno wystartować ze swoją działalnością?

Uważam, że dzisiaj jest łatwiej rozpocząć biznes niż kiedyś. Obecnie dostępne są różnego rodzaju programy pomocowe, oferowane przez urzędy pracy czy jako programy unijne. Można wziąć pożyczkę bezzwrotną na założenie działalności, można starać się o dofinansowanie. Sądzę, że jest łatwiej niż dawniej. Liczy się jednak pomysł i wytrwałość. Kiedyś trzeba było jeszcze znaleźć pieniądze, dziś można dostać środki na start.

Wiele osób boi się jednak rozpocząć własną działalność.

Biznes zawsze wiąże się z ryzykiem, z nieprzewidywalnością. Oczywiście, prowadząc tego typu aktywność, można przewidzieć okresy lepsze, gorsze. Zysk należy liczyć w ciągu roku, a nie w ciągu miesiąca.

Jest Pan współwłaścicielem największej kancelarii prawnej po tej strony Wisły. Łatwiej potentatowi ocenić ryzyko?

Podsumowujemy rok do roku. Analizujemy obrót, zysk. Oczywiście, staramy się planować usługi miesięczne, ale patrzymy zawsze w szerszej perspektywie. Myślę jednak, że swego rodzaju nieprzewidywalność hamuje młodych ludzi przed wejściem na indywidualną ścieżkę biznesową.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama