Nowy numer 27/2020 Archiwum

Przywracanie piękna

Wśród malowniczych krajobrazów nad rzeką Wieprz leży mała miejscowość. Na jej rynku stoi biały kościół pamiętający odległe czasy. Niemal 300 lat historii zostawiło tu swój ślad, ale dziś kościelne mury odzyskują dawny blask.

Mieszkańcy Baranowa podkreślają, że lubią swoje miasteczko i dobrze się tu czują. – Może czas płynie tu bardziej leniwie niż w dużych metropoliach, ale nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne. Nie jestem rodowitą mieszkanką Baranowa. Mieszkam tu od 17 lat, ale ujął mnie urok naszej miejscowości i ludzie, którzy kultywują wiele tradycji oraz chętnie dzielą się swoim doświadczeniem i wiedzą z innymi. To dzięki mieszkańcom gminy udało się stworzyć lokalną izbę tradycji, gdzie m.in. można oglądać dawne sprzęty domowe. To – obok naszego kościoła – stały punkt odwiedzin turystów przybywających do Baranowa – mówi Grażyna Piaseczna, dyrektor Gminnego Centrum Kultury w Baranowie.

Uchronić od zniszczenia

O urokach Baranowa mówi też proboszcz parafii ks. Andrzej Maleszyk, który podjął się wraz z wiernymi prac remontowych przy zabytkowym kościele.

− To stara świątynia, trzecia w historii naszej parafii. Dwie poprzednie, drewniane, spłonęły, a obecna pochodzi z XVIII wieku. To barokowy kościół z pięknymi malowidłami i zdobieniami, które niestety pokonał czas. Dlatego gdy pojawiła się możliwość, by pozyskać środki z funduszy europejskich, postanowiliśmy spróbować odnowić nasz kościół – wyjaśnia ks. Andrzej.

Pierwszy z projektów pozwolił odnowić elewację i wyremontować dach. Drugi, obecny, dotyczy wnętrza. – Lada dzień zostaną zdjęte rusztowania i wówczas będzie można zobaczyć w całej okazałości odnowione malowidła ścienne. Już teraz oglądać można ołtarz i kilka obrazów, które wróciły do świetności, i nowe oświetlenie. Na całość jeszcze troszkę musimy poczekać – mówi ks. Andrzej.

Wszystkie prace możliwe są dzięki wsparciu ludzi. – To prawda, że większość kosztów pokrywamy z funduszy unijnych, ale potrzebny był też wkład własny. Całość prac kosztować będzie około 2 mln zł, ale 20 proc. z tej kwoty, czyli niemal 400 tys. zł, musimy pokryć sami. To wielkie wyzwanie, ale z Bożą pomocą i przy wsparciu wielu ludzi damy radę – podkreśla proboszcz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama