Nowy numer 32/2020 Archiwum

Wysiadł na dworcu w Lublinie

Jesienią tego roku będziemy mogli zobaczyć film Leszka Wiśniewskiego ukazujący życie biskupa Juliusza Bursche.

Losy nie tylko biskupa ewangelicko-augsburskiego, ale także wspólnoty lubelskich protestantów są ciekawe i bogate, dlatego nie dziwi fakt, że L. Wiśniewski zdecydował się na realizację filmu pełnometrażowego.

Ostatnie lata, także poprzez intensywne działania ekumeniczne w Lublinie, przypomniały wkład luteranów w życie i rozwój miasta nad Bystrzycą. Wystarczy wymienić rodziny Vetterów, Krausse, Hessów czy Plage. Ta różnorodność kulturowa, religijna i wyznaniowa oraz społeczna miasta przyczyniła się do umocnienia jego pozycji i znaczenia. Wybuchy pierwszej i drugiej wojny światowej zmieniły oblicze Lublina.

Biskup proboszczem

Przed 1914 r. parafia ewangelicka liczyła tu ponad 8 tys. wiernych, przed II wojną światową było to już niespełna 6 tys. Gdyby nie działania biskupa Bursche, prawdopodobnie nie byłoby możliwe powojenne odrodzenie się wspólnoty ewangelickiej w Lublinie i innych miejscowościach kraju. Posługiwał on w lubelskiej parafii jako proboszcz tylko przez miesiąc, ale były to okoliczności szczególne. – Biskup Bursche, zwierzchnik Kościoła ewangelicko-augsburskiego, siedział już w pociągu wypełnionym dygnitarzami, którzy chcieli uciec we wrześniu 1939 r. z Polski przez Rumunię do Anglii. Wielokrotnie namawiano go do wyjazdu i wielokrotnie się tym namowom opierał. Jednak w drodze z Warszawy do Lublina musiał sobie to głęboko i ostatecznie przemyśleć, skoro zdecydował się wysiąść z pociągu na lubelskim dworcu. Było to dokładnie 8 września. Skierował swe kroki do parafii ewangelickiej, która nie miała wtedy proboszcza, gdyż ks. Aleksander Schoeneich zmarł kilka miesięcy wcześniej – mówi ks. Grzegorz Brudny, proboszcz parafii ewangelickiej w Lublinie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama