Nowy numer 28/2020 Archiwum

Nowe oblicze Piwnicy pod Fortuną

Ze swoimi malowidłami jest unikatem. Okazuje się jednak, że nasza wiedza na jej temat była do tej pory niekompletna.

Piwnica pod Fortuną to niewielkie pomieszczenie położne pod kamienicą Lubomelskich przy Rynku 8 w Lublinie. W jej wnętrzu, na ścianach i sklepieniu, częściowo zachowały się późnorenesansowe polichromie. W lutym 2018 roku opieka nad zabytkowym wnętrzem została przekazana Ośrodkowi „Brama Grodzka – Teatr NN”. Zadanie oprowadzania po tym zabytku otrzymali przewodnicy Lubelskiej Trasy Podziemnej. W czasie prac przygotowawczych zebrano dotychczasową wiedzę o tym miejscu. Okazała się ona już niewystarczająca, a samo pomieszczenie – pełne zagadek.

W poszukiwaniu źródeł

Rozpoczęto badania, a ich wynik okazał się przełomowy. W maju 2018 roku Urszuli Gulbińskiej-Konopie (Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”) i Łukaszowi Konopie (badacz niezależny) udało się odkryć wzory graficzne do wszystkich dziewięciu przedstawień znajdujących się na ścianach piwnicy. Spowodowało to zupełną rewolucję w odczytywaniu treści polichromii i przesunęło datę ich powstania o kilka dekad. Dotychczas sądzono, że pochodzą z lat 1560–1580. Dzisiaj wiemy, że powstały po roku 1596. Dlaczego?

– Ponieważ wzory graficzne do siedmiu na dziewięć przedstawień w piwnicy pochodzą z książki „Emblemata saecularia” Johanna Teodora i Johanna Israela de Bry, wydanej we Frankfurcie nad Menem właśnie w 1596 roku. Dekoracje nie mogły więc powstać wcześniej. Ta data stanowi dla nas punkt wyjścia – wyjaśnia Łukasz Konopa.

Tajemnica piwnicy

– Od 1782 r., czyli momentu przebudowy kamienicy, do lat 30. XX wieku dostęp do pomieszczenia był utrudniony, a piwnica służyła jako skład towarów – wyjaśnia Urszula Gulbińska-Konopa. – Pomieszczenie dla badaczy i turystów odkrył konserwator zabytków w Lublinie Józef Edward Dudkiewicz, który swą funkcję pełnił w latach 1935–1939. To dzięki jego działaniom polichromie ocalały. Zły stan malowideł wpłynął na miejscami błędną ich rekonstrukcję i interpretację. W polichromiach dopatrywano się treści obscenicznych. Dziś wiadomo, że wymowa dekoracji piwnicy jest zupełnie inna.

Nazwa „Piwnica pod Fortuną” wiąże się z przedstawieniem nagiej kobiety trzymającej żagiel, stojącej na kuli umieszczonej w muszli. Powyżej znajduje się częściowo zachowana inskrypcja.

– Ją także udało się nam odtworzyć – tłumaczy Łukasz Konopa – teraz nie mamy wątpliwości, że przedstawienie ukazuje Fortunę, a nie, jak czasami sądzono, Wenus. Wzorem dla niej jest grafika Heinricha Urlicha, działającego w Norymberdze pod koniec XVI wieku. Grafika jego autorstwa posłużyła również za wzór do jeszcze jednego przedstawienia. To scena z Amorem i Wenus.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama