Nowy numer 08/2020 Archiwum

Tu się żyje mocno!

Nikt z nich nie planował swego życia związać ze wspólnotą. Małżonkowie mieli swoje sprawy, a osoby bezżenne swoje. Kiedy jednak poznali, czym jest oaza, wszystkie wybory życiowe oparli na zasadach Ewangelii i służbie innym. Za to zaangażowanie zostali odznaczeni medalami „Lumen mundi”.

Obdarowani

Kiedy pod koniec czerwca kolejny raz dostali zaproszenie, by przyjść na spotkanie kręgu oazy rodzin, jak wówczas mówiono, postanowili pójść i zobaczyć. To krok, który zdecydował o ich przyszłym życiu. – Stopniowo zaczęliśmy odkrywać wielkie bogactwo, jakie do naszego małżeństwa wnosi wspólnota. Jesteśmy bardzo różni, jak ogień i woda, bywa, że trudno nam się porozumieć. Gdybyśmy nie stosowali zasad Domowego Kościoła, może nie bylibyśmy dziś razem – podkreślają.

To był drugi krąg, jaki powstał w Lublinie. Tworzyły go wówczas małżeństwa z całego miasta. Z czasem ruch się rozwijał i ludzi we wspólnocie przybywało. Ela i Witek mieszkali wówczas na osiedlu Maki, gdzie zaczął budować się kościół pod wezwaniem św. Maksymiliana. Małżonkowie szybko włączyli się w życie parafii, współpracowali z ówczesnym proboszczem ks. Józefem Siemczykiem i spotykając się z innymi małżeństwami, zachęcali, by dołączali do oazy rodzin. – Pojechaliśmy wtedy też na nasze pierwsze rekolekcje do Łabuń, co było potwierdzeniem, że chcemy być we wspólnocie i swoje relacje małżeńskie i rodzinne oprzeć na zasadach Domowego Kościoła Ruchu Światło–Życie, jak oficjalnie nazywał się ruch oazowy dla rodzin – mówi Ela.

Tamte rekolekcje nie tylko utwierdziły ich w postanowieniu życia z Panem Bogiem, ale wprowadziły kolejną zmianę. – Pamiętam, jak wówczas przyjechał na rekolekcje pewien rolnik i zaczął mówić nam o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka, czyli dobrowolnej abstynencji od alkoholu. W pierwszej chwili pomyślałem, że to wariat. Ja miałem w planach inne życie. Wyobrażałem sobie, że będę spotykał się z kolegami, będziemy próbować różne trunki. Nakupiłem kieliszków i książkę o koktajlach, a tu prosty chłop mnie, niemal panu profesorowi, mówi, żeby zostać abstynentem i ofiarować to w intencji osób, które mają problem z alkoholem. Wydawało mi się to niedorzeczne. Jednak jego słowa pracowały we mnie cały czas. W końcu jako człowiek radykalny – gdy się w coś angażuję, to do końca – postanowiłem krucjatę podpisać. Kieliszki i alkohole poszły do kosza, a zaczęło się nowe życie, pełne spotkań towarzyskich na trzeźwo, ale ze śpiewem, żartem i humorem – mówi Witek.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama