Nowy numer 32/2020 Archiwum

Rozpoczął się nowy etap Galerii Sztuki Sceny Plastycznej KUL

- Ryzykujemy wszyscy, ale na tym polega życie. Rozpoczynamy spotkania ze słowem, bez wystaw - mówi prof. Leszek Mądzik.

Gośćmi spotkania w Galerii Sztuki Sceny Plastycznej KUL byli wybitni artyści malarze, na dodatek małżonkowie - Aldona Mickiewicz i Tadeusz Boruta. To drugie tego typu spotkanie wokół słowa. Pierwszym gościem w tej formule był Jacek Cygan.

Aldona Mickiewicz jest twórcą dogłębnie chrześcijańskim. Jak podkreśla za jednym ze swoich mistrzów, sztuka jest sprawą śmiertelnie poważną. Doznała szoku, gdy w latach 80. minionego stulecia odkryła, że niektórzy artyści bawią się sztuką. Koncentruje się w swoim malarstwie na przedmiocie, a jej mąż - na postaci. - Uprawianie malarstwa widzę tylko i wyłącznie w perspektywie religijnej. Żadna inna perspektywa nie jest w stanie usensownić sztuki - podkreśliła podczas spotkania w Galerii Sztuki Sceny Plastycznej KUL na Starym Mieście w Lublinie.

Wspomniała też o współpracy ze znaną galerią sztuki w Szwajcarii. Tam wystawiała wraz z mężem obrazy o głębokim odniesieniu religijnym, katolickim. Zauważyła, że ludzie poszukują duchowości, sakralności. Zwróciła uwagę, że wielu współczesnych artystów polskich, odnoszących się do tematyki chrześcijańskiej, nie jest branych pod uwagę przez dominujący nurt kulturowy w naszym kraju, tzw. mainstream ich nie potrzebuje, ich pracami nie interesuje się również Kościół, w efekcie czego ich prace są odwracane i opierane o ściany pracowni. Tam pozostają na długie lata.

Aldona Mickiewicz stwierdziła, że współczesna kultura jest przepełniona agresją w sztuce. Mamy, według niej, do czynienia z jakąś formą sztuki walczącej. Zauważyła, że walcząca jest zwłaszcza sztuka feministyczna. - Ja cenię kobiety artystki nie dlatego, że są kobietami, ale dlatego, że są dobrymi artystkami - zwróciła uwagę.

- Ja maluję językiem realistycznym. To inna sztuka niż sztuka ikony - mówił z kolei T. Boruta. Chciał, jak stwierdził, przywrócić sztukę zachodnią do Kościoła, w której obecność ciała nie była złem, nie była grzeszna. - Uznałem, że w latach 80. ubiegłego wieku bardzo ważne było ukazanie człowieka w sensie religijnym niż sięganie do ikonografii. Bo człowieka upodlono stanem wojennym, upodlono jego ciało, upodabniając do cierpiącego ciała Chrystusa - mówił malarz w trakcie spotkania w galerii przy ul. Rynek 8.


Więcej na temat spotkania w kolejnym papierowym wydaniu "Gościa Lubelskiego". Z kolei już teraz zapraszamy na wernisaż wystawy Laury Makabresku do Galerii Sztuki Sceny Plastycznej KUL na 16 listopada. Początek zaplanowano na godz. 18.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama