Nowy numer 44/2020 Archiwum

Małe wielkie rzeczy

Choć oleśnicki kościół jest położony nieco na uboczu od drogi z Lublina do Chełma, nie można powiedzieć, że znajduje się na bocznym torze. Przeciwnie, aktywności tej małej wspólnocie można pozazdrościć.

Parafia Matki Boskiej Częstochowskiej w Oleśnikach niedawno skończyła 35 lat. Nie ma więc za sobą wiekowej historii, która od pokoleń łączyłaby wiernych, ale ludzie czują się z tym miejscem związani. – Nasza parafia obejmuje tylko jedną miejscowość, właśnie Oleśniki, liczące niecały 1000 mieszkańców, więc większość ludzi zna się przynajmniej z widzenia. To oni przed laty wraz z ks. Mieczysławem Bochyńskim angażowali się w budowę tego kościoła – mówi ks. Piotr Drozd, proboszcz.

Wraz z powstaniem parafii zaczęła się także praca duszpasterska. – Jak otwarci na propozycje kapłańskie byli od początku mieszkańcy, świadczy fakt, że odbywały się tu 15-dniowe rekolekcje oazowe, co w latach 80. oznaczało, że mieszkańcy przyjmowali na nocleg do swoich domów uczestników rekolekcji. Kiedy budowano kościół, to też z myślą, by służył nie tylko liturgii, ale też katechezie i różnym wspólnotom. Piwnice zagospodarowano na sale spotkań, toalety, nawet na mieszkanie dla księdza. To świadczy, że od początku istnienia tej parafii był pomysł na duszpasterstwo i pragnienie zaangażowania ludzi w różne dzieła – opowiada ks. Piotr.

Budowanie wspólnoty

Oleśniki to dobre miejsce do życia. Jest tu nie tylko kościół, ale i szkoła z oddziałem przedszkolnym, w których uczy się 88 dzieci. – Cieszy fakt, że w tak stosunkowo niewielkiej osadzie nie brakuje dzieci. Z radością uczę katechezy i poprzez najmłodszych staram się docierać także do starszych – podkreśla kapłan.

Odkąd dwa lata temu zaczął pracę w tej wspólnocie, doświadczył wiele życzliwości od mieszkańców. – Zacząłem od tego, że zaprosiłem wszystkich do domu parafialnego. Podkreślam, że miejsce, w którym mieszkam, to nie plebania, ale właśnie dom parafialny, który ma służyć całej wspólnocie. Gdy się wprowadziłem i pomalowałem ściany, ogłosiłem w niedzielę, że wszystkich chętnych zapraszam, by zobaczyli, jak mieszka ich proboszcz, napili się za mną kawy i w ten sposób mogliśmy lepiej się poznać. Tak zaczęły się systematyczne spotkania z wiernymi w domu parafialnym. W soboty zapraszam dzieci na wspólne przedpołudnie. Przygotowuję katechezę dla nich, ale także gry i zabawy, no i oczywiście cukierki. Sam wychowałem się w oazie i wiem, jaką wartość mają spotkania, które łączą Boże sprawy z dobrą zabawą – śmieje się ks. Piotr.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama