Nowy numer 32/2020 Archiwum

Mobilizacja w ramach akacji Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę

Kiedy trafiła do domu dziecka, przyrzekła sobie, że jeśli kiedyś założy rodzinę, zrobi wszystko, by jej dzieci miały normalny dom. Gdyby nie akcja Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę, nic by z tych planów nie wyszło.

Takich historii Ewa Dados, pomysłodawczyni akcji, może opowiedzieć wiele. Gdy 27 lat temu zaczynała się pierwsza zbiórka, nikomu do głowy nie przyszło, że mała lokalna inicjatywa, która miała pomóc dzieciom z lubelskiej Starówki, przekształci się w wielką akcję ogólnopolską.

– Ludzie mają w sobie pragnienie czynienia dobra. To nieprawda, że są obojętni na los drugiego człowieka. Nie zawsze mają pieniądze, by się nimi podzielić, ale mają czas, talenty, dobre chęci i wiele innych możliwości, by pomóc drugiemu. O to właśnie od początku w naszej akcji chodzi. Nie zbieramy pieniędzy, dzielimy się tym, co mamy – mówi E. Dados, dziennikarka Radia Lublin.

Była zima. Zbliżało się Boże Narodzenie. W Radiu Lublin dziennikarka prowadziła wieczorną audycję dla dzieci zwaną „Jaśkową dobranocką”, do której zapraszała maluchy ze Starego Miasta. Zawsze na gości czekały drożdżówki, które znikały w mgnieniu oka. Po jednym z programów do „cioci Ewy”, jak nazywały ją dzieci, podszedł kilkuletni chłopiec i poprosił, żeby pomogła mu znaleźć pracę.

– Pamiętam, jak bardzo mnie to ujęło, że Przemek nie prosił o pieniądze, tylko o pracę, dzięki której będzie mógł pomóc swojej rodzinie – wspomina pani Ewa. – Postanowiliśmy wtedy z kilkoma przyjaciółmi z radia odwiedzić rodzinę Przemka i przekonać się, czego im potrzeba. W mieszkaniu, które mieściło się w jednej z kamienic na Starym Mieście, suszyły się pieluchy. Przemek kołysał w wózku młodszą siostrę, a z każdego kąta wyglądała bieda. Wtedy postanowiliśmy przejrzeć swoje szafy, wydobyć zabawki naszych dzieci, którymi już się nie bawiły i podzielić się tym, czym każdy mógł – opowiada dziennikarka. Szybko jednak okazało się, że takich rodzin jak Przemka na Starym Mieście i w ogóle w Lublinie, jest mnóstwo i przeglądanie szaf pracowników radia nie rozwiąże problemu. Wtedy to dziennikarka postanowiła w pomoc włączyć radiowych słuchaczy, ogłaszając na antenie akcję Pomóż Dzieciom Przetrwać Zimę.

Tym, co wyróżniało tę akcję spośród innych, był fakt, że nie zbierano w niej pieniędzy.

– Nasza pomoc skierowana była i jest dalej do dzieci, które przecież nie zarabiają. Dlatego zachęcaliśmy wszystkich, także najmłodszych, by podzielić się tym, co mamy. Dzieciaki mogły oddać część swoich zabawek innym dzieciom, podzielić się słodyczami, dorośli przeglądali garderobę całej rodziny i wybierali rzeczy, które były już niepotrzebne, firmy ofiarowały produkty żywnościowe, które można było rozdać potrzebującym. Szybko w naszym radiu zaczęło brakować miejsca, by składać dary – opowiada E. Dados.

W kolejnych latach powstawało coraz więcej akcyjnych sztabów, czyli punktów, do których można było przynosić dary. Do akcji włączali się ludzie zarówno z dużych miast, jak i małych miejscowości. Rosły zastępy wolontariuszy, którzy chcieli robić coś dla innych. Zaczęto organizować koncerty, mecze, różnorakie pokazy, na które biletem wstępu był jakiś dar, przeważnie coś słodkiego albo pluszowa zabawka.

27 lat akcji pokazuje, że pomaganie wciąga. W tym roku wielka uliczna zbiórka odbędzie się 24 listopada od godz. 10.00 do 15.00.

W kilkudziesięciu punktach zbiórek w Lublinie, przy parafiach, sklepach, instytucjach kulturalnych, wolontariusze akcji pod egidą żółtego, uśmiechniętego słoneczka, będą przyjmowali od darczyńców wyłącznie dary rzeczowe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama