Nowy numer 42/2020 Archiwum

Wejść na nową drogę

Przez 100 lat męskim akademikiem KUL przy ul. Niecałej dowodzili mężczyźni. Dziś na czele tego domu stoi kobieta, której marzeniem jest, by wszyscy młodzi ludzie odnaleźli Pana Boga.

Akademik przy ul. Niecałej jest wyjątkowy. Po pierwsze, jest najstarszym akademikiem w Lublinie, po drugie, ma wyjątkowe usytuowanie. Znajduje się w samym sercu Lublina. Studenci w nim mieszkający mają wszędzie blisko.

Dziś mieszka w nim 126 osób, z czego jedną trzecią stanowią obcokrajowcy. Od półtora roku na jego czele stoi siostra Anna Bieńkowska, która 24 lata temu, będąc jeszcze studentką medycyny, a potem jako lekarz, współtworzyła w Polsce wspólnotę Chemin Neuf (Nowa Droga). – Propozycję poprowadzenia akademika dostaliśmy od prorektora KUL ks. Andrzeja Kicińskiego trzy lata temu – wspomina. – Pomimo początkowej niepewności postanowiliśmy podjąć się tego zadania, i to ja zostałam przysłana z misji w Belgii do Lublina.

Wielkie wyzwanie

Wspólnota Chemin Neuf prowadzi wiele akademików w Europie – także jeden w Polsce, w Łodzi. − To są nasze akademiki, prowadzone według naszej pedagogiki i misji – tłumaczy s. Anna. – Młodzi ludzie, którzy decydują się na mieszkanie w nich, zgadzają się równocześnie na uczestnictwo w formacji, jaką proponujemy – cotygodniowe spotkania w małych grupach, fraterniach, i wspólne odkrywanie, czym jest chrześcijaństwo i modlitwa. Studenci w naszych akademikach mogą mieszkać maksymalnie dwa lata, po to, by dać szansę innym na pogłębianie swojej wiary na co dzień we wspólnocie.

Akademik KUL nie jest własnością wspólnoty Chemin Neuf, to placówka od początku prowadzona przez lubelską uczelnię. Studenci nie podejmują żadnego zobowiązania, mieszkając w tym miejscu. – Dlatego, gdy tu trafiłam, wiedziałam, że czeka nas ogromne wyzwanie, by dotrzeć do tych młodych ludzi, by stworzyć dla nich taką propozycję, która szanując ich wolność, będzie równocześnie wskazywała drogę, którą warto podążać.

Zarówno siostra Anna, jak i władze uczelni od początku wiedziały, że to nie będzie łatwa misja. – Na szczęście w każdym moim działaniu od samego początku wspierają mnie ks. Andrzej Kiciński, któremu bardzo droga jest formacja młodych, oraz Piotr Szelest, który jest administratorem wszystkich akademików KUL. Mimo obaw wiedziałam też, że mam oparcie w dziesięciu lubelskich małżeństwach, które należą do wspólnoty − podkreśla.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama