Nowy numer 43/2020 Archiwum

Na ratunek bliźniemu

Byli zwykłymi mieszkańcami Kurowa, a kiedy zaczęła się wojna, przyszli z pomocą swoim żydowskim znajomym, ukrywając ich u siebie w domu. To państwu Gajdom Dina Rotsztein zawdzięcza życie.

O wojnie mówiło się od dawna, ale wszyscy mieli nadzieję, że jednak do niej nie dojdzie. Kiedy 1 września na Kurów spadły bomby, ludzie nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Rynek tej maleńkiej podlubelskiej miejscowości zamienił się w gruzowisko. Wśród zniszczonych domów był także ten zamieszkiwany przez Dinę Rotsztein i jej rodzinę.

Zawalił się świat

Kiedy wybuchła wojna, Dina miała 12 lat. Nagle zniknął znany jej dotąd świat. Pozbawiona mieszkania rodzina radziła sobie jakoś do 1941 roku, kiedy to Niemcy utworzyli w Kurowie getto. Wiadomo było, że każdy, kto nie podporządkuje się niemieckim zarządzeniom, zginie. Rodzina Diny wiedziała jednak, że getto oznacza również wyrok śmierci, dlatego postanowiła się ukrywać. Liczne rodzeństwo znalazło schronienie w różnych miejscach. Przed wojną Dina chodziła do jednej klasy z Zosią Gajdą. Dziewczyny bardzo się lubiły i ich rodziny się znały, dlatego gdy przyszło decydować o miejscu schronienia, Dina miała odwagę zapukać do rodziny Gajdów. Nie pomyliła się, licząc na to, że przyjdą jej z pomocą.

− Moi dziadkowie otworzyli dla Diny dom i serce. Wiedzieli, że za pomoc Żydom grozi im kara śmierci, ale nie wyobrażali sobie, że mogą odmówić pomocy. Dla nich to nie było bohaterstwo, ale zwykła ludzka przyzwoitość, która kazała wspomóc ludzi w potrzebie – mówi Joanna Kustra, wnuczka Feliksy i Stanisława Gajdów.

Skrytka pod łóżkiem

Ludziom rozpowiadali, że mieszka z nimi przybrana córka. Ci, którzy Diny nie znali wcześniej, wierzyli, że to prawda, inni solidarnie milczeli. Cała rodzina, łącznie z najmłodszymi dziećmi, wiedziała, że nie wolno o Dinie mówić. Sama dziewczyna, która spisała po wojnie swoje świadectwo, zanotowała, że trzyipółletni Władek pełnił dyżur przy oknie, czy ktoś obcy do nich nie idzie. Jeśli ktoś przychodził, Dina wchodziła pod łóżko półtorarocznej Sabinki, która uważała to za najlepszą zabawę.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama