Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Możliwe scenariusze na przyszłość

Cały świat naukowy śledzi prowadzone obecnie badania, wyciągając z nich różne wnioski. Podobnie dzieje się w Katedrze Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie.

W Katedrze Wirusologii i Immunologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii UMCS naukowcy od dawna zajmują się badaniem zarówno układu odpornościowego, jak i wirusów, które wykorzystują głównie jako narzędzie do badania odporności człowieka.

Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska jest specjalistą w dziedzinie wirusologii; od wielu lat prowadzi wykłady dla studentów z tej dziedziny. Obecna sytuacja epidemiologiczna w Polsce sprawia, że wielu z nas szuka informacji o wirusach, ich aktywności i sposobach zwalczania tych, które nam zagrażają.

− W naturze człowieka jest przekonanie, że jeśli czegoś nie widzimy, to tego nie ma. Tymczasem żyjemy w chmurze wirusów, które znajdują się wszędzie. Wraz z każdym oddechem, dotknięciem jakiejkolwiek powierzchni czy drugiego człowieka przekazujemy sobie te wirusy – wyjaśnia prof. Szuster-Ciesielska.

Wirus u bram

Naukowcy podkreślają, że większość wirusów nie jest chorobotwórcza. – Z reguły budzi się w nas czujność dopiero wtedy, gdy pojawiają się wokół nas zachorowania, tak jak np. w przypadku grypy. Tylko że z nią jesteśmy oswojeni. Wiemy, że co roku się pojawia i jest to dla nas naturalne. Jeśli – tak jak w ostatnim czasie – ujawnia się nowe zagrożenie, czujemy się zagubieni. Tak działo się zawsze w przypadku pandemii, których w ostatnim dziesięcioleciu było pięć. Nie dotykały one jednak Europejczyków. Tym razem pandemia pojawiła się także u nas – podkreśla naukowiec.

Współczynnik zakaźności koronawirusa SARS-CoV-2 wynosi 3. Oznacza to, że jedna chora osoba może zakazić trzy zdrowe, a każda z nowo zainfekowanych osób zakazi koleje trzy. Jednak wystarczy, że jedna z tych zdrowych osób będzie przestrzegała zaleceń wydanych przez Ministerstwo Zdrowia. Daje to duże prawdopodobieństwo, że nie zostanie zainfekowana i łańcuch transmisji wirusa zostanie przerwany.

Są różne możliwe scenariusze związane z rozprzestrzenianiem się i przetrwaniem nowego koronawirusa. Niektórzy twierdzą, że wirus SARS-CoV-2, tak jak wirus grypy, zniknie wraz ze wzrostem temperatury ciepłą wiosną i latem. – Jednak WHO mówi, że to złudne nadzieje, bo np. w Singapurze obecnie jest ciepło, a wirus doskonale się tam utrzymuje. Kolejna hipoteza zakłada, że tak jak nagle wirus się pojawił, tak nagle zniknie, jak to miało miejsce podczas epidemii SARS w 2003 roku. Jednak i to wydaje się mało prawdopodobne – twierdzi pani profesor.

Według naukowców, najbardziej prawdopodobne jest jednak, że ten wirus pozostanie z nami, bo doskonale zaadaptował się do nowego gospodarza − człowieka. Pozostanie w repertuarze ludzkich wirusów i będziemy się musieli do niego przyzwyczaić, tak jak przyzwyczailiśmy się do grypy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama