Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie szkodzi, że rozrabiają

Jak mówić dzieciom o Panu Bogu bez moralizowania, tak by ich nie znudzić, a wręcz przeciwnie – zachwycić?

Paweł Skrzek, twórca projektu „Pozwalamy dzieciom”, przekonuje, że nie jest to łatwe, ale możliwe. Jest teologiem, muzykiem, autorem podręcznikowych katechez dla uczniów klas I−III. Od kilku lat prowadzi także wyjątkowe miejsce edukacyjne dla najmłodszych pod nazwą „Pozwalamy dzieciom”.

– Wielu ludzi pyta mnie często: „Na co wy tam tym dzieciom pozwalacie?” – śmieje się Paweł. – Ja odpowiadam, że był kiedyś taki Ktoś, kto powiedział: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”. My pozwalamy – mówi. Na czym to polega? Paweł przekonuje, że nawet najmłodszym dzieciom warto mówić o Jezusie. – To nie szkodzi, że czasami nam się wydaje, że one nie słuchają, że rozrabiają. Mam doświadczenie, że bardzo często z takich, wydawałoby się, niegrzecznych dzieci wyrastają liderzy, którzy chcą innym mówić o Bogu, chcą ewangelizować i mają w tym naprawdę wielką siłę.

Najlepiej z rodzicami

Niedawno Paweł i jego ekipa ruszyli z akcją dostępną dla wszystkich dzieci. – Fundacja Lubartowska 77 w każdy czwartek organizuje spotkania pod hasłem „Czwartki na Czwartku o czwartej”, podczas których można pograć w gry planszowe, wziąć udział w różnego rodzaju warsztatach – opowiada Paweł. – Teraz my dołączamy ze specjalnymi zajęciami dla rodzin z dziećmi. Chcemy brać do ręki Biblię – czasami jest to króciutki fragment, czasami dłuższy – i na podstawie tego animujemy dzieci – dodaje. Jak przekonuje Paweł, dzieci uczą się poprzez zabawę, więc to najlepszy sposób, żeby przyjęły Ewangelię. – Ja robię to wszystko dla swoich dzieciaków (mam ich czworo) i myślę, że warto, by inni rodzice także się w to włączyli.

Paweł Skrzek doświadczenie w pracy z dziećmi ma już wieloletnie. – Kilkanaście lat uczyłem dzieci religii, posługiwałem w Armii Dzieci. Dziś wiem, że niezwykle ważne jest to, by w ewangelizację dzieci zaangażowali się także rodzice. Staramy się tworzyć miejsce bezpieczne dla najmłodszych, żeby czuli się z nami dobrze, wtedy mogą wziąć to, co najcenniejsze. Dla dziecka ważne jest jednak, żeby rodzic był razem z nim. Wtedy też mama czy tata ma pewność, że kontroluje to, co przekazuje prowadzący, bo tak naprawdę sam jest odpowiedzialny za dziecko.

Paweł przez wiele lat przygotowywał najmłodszych do Pierwszej Komunii Świętej. – Zawsze wtedy mówiłem rodzicom, że to na nich spoczywa obowiązek i odpowiedzialność w przygotowaniu dzieci do tego sakramentu. Rodzice muszą zrozumieć, że istnienie wspólnot dziecięcych, ewangelizacja dzieci ma sens, jeśli zaangażują się w to także oni sami.

Wielokrotnie − jak mówi P. Skrzek – rodzicom zależy na tym, żeby oddać dziecko na jakieś zajęcia i mieć przez chwilę spokój. – Oczywiście dziecko zawsze coś z takich zajęć wyniesie, ale na pewno nie będzie to tak wartościowe, jak byłoby, gdyby uczestniczyli w tym także rodzice.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama