Nowy numer 42/2020 Archiwum

Zadanie dla nas wszystkich

Agnieszka Sadło, psycholog i psychoterapeuta, certyfikowany specjalista terapii uzależnień, wyjaśnia, jak sobie radzić w czasach koronawirusa.

Czy strach może być czymś pozytywnym?

Ogłoszenie stanu pandemii skutkuje nagłym i ogromnym wzrostem lęku. Jego przejawy widoczne są w codziennym życiu i w wewnętrznym przeżywaniu. Można się spodziewać, że poziom lęku będzie się zmieniał w zależności od sytuacji epidemiologicznej. Wzrost liczby zgonów wśród znanych i bliskich nam osób może powodować wzrost lęku i depresji. Praca ze skutkami lęku i z depresją leży w zakresie zawodowych kompetencji i powinności psychologów. Szczególnym wyzwaniem wydaje się pomoc terapeutyczna czy wsparcie psychologiczne dla tych grup zawodowych, które pracują pod ogromnym obciążeniem: personelu oddziałów zakaźnych, ratowników medycznych, pielęgniarek i wszystkich, którzy z racji wykonywanego zawodu podlegają ryzyku zakażenia.

To dla nas wielki sprawdzian.

Upraszczając, mamy dwie możliwości. Pierwsza: zamykamy się na świat, ludzi, we własnym strachu, pogrążamy w depresji, lęku, zarażonych traktujemy jak trędowatych, a niezarażonych jako potencjalne zło. I druga: żyjemy rozsądnie, jeśli jesteśmy w grupie niskiego ryzyka – dbamy o bezpieczeństwo zgodnie z zaleceniami, a do tego przeorganizowujemy swoje życie i nastawienie do ludzi. Korzystamy z okazji do zwolnienia tempa, zmiany priorytetów, troszczymy się o siebie nawzajem, jesteśmy tolerancyjni i wyrozumiali. Tę drugą postawę szybko dało się zauważyć – ludzie pomagają starszym w kwarantannie, restauratorzy przygotowują posiłki dla służb medycznych, pracodawcy odsyłają pracowników do pracy zdalnej, księża nawołują do modlitwy w domu. Jednak pojawia się lęk przed utratą źródeł zarobkowania, już teraz mówi się o wielkim kryzysie gospodarczym. Dlatego też ważne są działania osłonowe rządu.

Jak spędzić owocnie czas w domu? Dla wielu rodzin to zupełnie nowa sytuacja, bo świat skurczył się nagle do kilkudziesięciu metrów kwadratowych.

Osobiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że depresji nie ma ten, kto ma jakieś hobby. Pamiętajmy, że wiele słynnych dzieł czy odkryć powstało w czasach kwarantanny. Na przykład Szekspir napisał wtedy „Króla Leara”. Przebywanie w domu to okazja do zajęcia się tym, co odkładamy na wieczne „kiedyś”: nauka języka obcego, przeczytanie zaległych książek, obejrzenie filmów, porządki, eksperymenty w kuchni. Myślę, że dobrze jest zrobić plan dnia – dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Można sobie na przykład rozpisać rzeczy pilne i ważne, mniej pilne, ale ważne, czyli na przykład takie, które mogą poczekać albo możemy je zlecić komuś innemu. Ważne, ale nie takie pilne itd.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama