Nowy numer 42/2020 Archiwum

Piękna od nowa

Przez ponad dwie dekady sztab wykonawców pod wodzą konserwatorów i specjalistów z zakresu dziedzin sztuk pięknych pracował nad tym, aby przywrócić archikatedrze lubelskiej dawny blask.

Prace remontowe składały się z trzech etapów. Pierwsza część prac dotyczyła konstrukcji budynku: wzmocniono fundamenty, więźbę i poszycie dachowe. W niektórych kaplicach wzmocniono także kopuły pod względem konstrukcyjnym – wyjaśnia ks. Adam Lewandowski, proboszcz parafii archikatedralnej.

Kolejne dwa etapy dotyczyły aranżacji wnętrz – w tym zakresie odnowiono prezbiterium, wymieniono posadzkę w nawie głównej oraz wykonano remont podziemi i krypt. Podczas trzeciego etapu remontu odnowiona została polichromia w całej świątyni, a renowacji poddano zabytki ruchome, ołtarze, obrazy i figury.

Trudna decyzja

Kiedy 22 lata temu abp Józef Życiński podejmował decyzję o rozpoczęciu remontu archikatedry, nikt nie był pewien, ile uda się zrobić. Sam biskup mówił w 1998 roku, że perspektywa przyszłych prac wydaje się bardzo trudna, mglista i nieokreślona. Nawet najbardziej oszczędne wersje kosztorysów wykraczały poza oceniane realistycznie możliwości finansowe mieszkańców Lubelszczyzny. Tymczasem okazało się, że wysiłek wielu osób, pieniądze pozyskane z różnych funduszy i wsparcie wielu instytucji pozwoliły zrealizować plany, które wydawały się niemożliwe.

Oficjalnie remont katedry zakończył się w tym roku, czyli po ponad 20 latach. Metropolita lubelski przewodniczył z tej racji Eucharystii dziękczynnej. – To tu znajduje się Krzyż Trybunalski. Wiernych z archidiecezji i z całej Polski przyciąga obraz Matki Bożej Płaczącej, nie tak dawno przeżywaliśmy 70. rocznicę wydarzeń związanych z lubelskim cudem. Pielgrzymów i turystów przyciąga zakrystia akustyczna oraz katedralny skarbiec, podziw budzi jednolita polichromia Józefa Meyera z połowy XVIII w., szereg pięknych kaplic, cennych obrazów i epitafiów – mówił abp Budzik.

Dawne dzieje

Remont, który się zakończył, był trzecim w dziejach tego kościoła. – Historia świątyni katedralnej wiąże się z zakonem jezuitów, którzy w XVI wieku przybyli do Lublina i tu, poza murami obronnymi ówczesnego miasta, zbudowali klasztor i kościół dedykowany dwóm Janom: Chrzcicielowi i Ewangeliście – przypomina ks. Adam Lewandowski, proboszcz archikatedry.

Niestety 10 marca 1752 roku wybuchł wielki pożar, który niemal doszczętnie zniszczył zabudowania klasztorne i kościół. Ocalały jedynie ołtarz główny z połowy XVII wieku, wielkie obrazy z prezbiterium, sztukaterie i malowidła w kaplicy Krzyża Trybunalskiego. Rozpoczęto odbudowę kościoła, przy okazji zmieniając jego pierwotny wizerunek. Prace nad artystycznym wyglądem wnętrza powierzono Józefowi Meyerowi, który był nadwornym malarzem Augusta III Sasa. – Te zachwycające dziś malowidła na ścianach stanowią o wyjątkowości naszego kościoła. Przy okazji ich renowacji natknęliśmy się na jednym ze sklepień na autoportret mistrza, podpisany przez niego i datowany na 1757 rok – opowiada ks. Adam.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama