GN 42/2020 Archiwum

Zamiast na ulicach Starego Miasta, pomódlmy się w domu

Droga Krzyżowa ulicami lubelskiej Starówki w intencji osób uzależnionych miała się odbyć 27 marca. W związku z obecną sytuacją nie wyjdziemy na ulice, ale módlmy się w domu. Przeczytajmy też, co członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka mówią o tym, jakie znaczenie ma abstynencja.

Już od ponad 20 lat po lubelskiej Starówce w jeden z piątków Wielkiego Postu idzie Droga Krzyżowa w intencji uzależnionych, ich rodzin i bliskich. Ci, którzy zdecydowali się podpisać Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, polegającą m.in. na abstynencji od alkoholu, chcą wspierać tych, którzy uwikłali się w różne uzależnienia, ale chcą też być po prostu wolni.

– Nie chodzi tylko o to, by nie pić. Chodzi też o to, by nie stawiać alkoholu, nie kupować go i nim nie częstować. Krucjata pomaga stać się człowiekiem wolnym od różnych nałogów i jest ofiarą złożoną Bogu w intencji tych, którzy mają problem z jakimś zniewoleniem – mówi Małgorzata Klejszmit z lubelskiej Diakonii Wyzwolenia.

Początek temu dziełu dał ks. Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło–Życie. Najpierw w latach 50. ubiegłego wieku zaproponował Krucjatę Wstrzemięźliwości widząc, jak wiele osób każdego dnia sięga po alkohol, którym czasami płaci się nawet za wykonaną pracę. Potem przyszedł apel papieża Jana Pawła II, który u progu pontyfikatu wzywał: „Proszę abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła”. Krucjata została uroczyście ogłoszona w obecności Ojca Świętego, jemu oddana i przez niego pobłogosławiona podczas pierwszej pielgrzymki do Polski 8 czerwca 1979 r. w Nowym Targu. Ks. Blachnicki o ludziach, którzy zdecydowali się ją podpisać, mówił że to kolumna ratunkowa dla uzależnionych.

Okazuje się, że drogi do krucjaty są bardzo różne. Jedni podpisują deklarację w konkretnej intencji kogoś uzależnionego, inni ofiarują swoją abstynencję Bogu bez wskazania na coś, czy kogoś szczególnego. Wszyscy są zgodni, co do tego, że krucjata przede wszystkim im przyniosła pokój, a komu pomogła jeszcze, wie Pan Bóg. Co roku do krucjaty przystępuje w naszej diecezji ponad 100 osób. To głównie ludzie młodzi, którzy – wbrew powszedniej opinii – chcą w ten sposób dać świadectwo wiary i wesprzeć potrzebujących.

– Najwięcej osób podpisuje deklaracje podczas rekolekcji wakacyjnych Ruchu Światło–Życie, gdzie wyjaśniane są zasady krucjaty, jej cel i sens. Zwykle poparte jest to świadectwem kogoś, kto jest członkiem KWC. To ludzi przekonuje, że warto podjąć się abstynencji nie tylko dla własnego dobra, ale też dlatego, że moja trzeźwość może być komuś innemu bardzo potrzebna – mówi ks. Sławomir Jargiełło odpowiedzialny za Diakonię Wyzwolenia Ruchu Światło–Życie, organizatora dorocznej Drogi Krzyżowej po ulicach Starego Miasta.

Kasia od 19 lat jest mężatką, od 3 wraz z mężem formuje się w Ruchu Światło–Życie. – Wcześniej wiedziałam, że jest coś takiego jak KWC, ale nie do końca wgłębiałam się w jej znaczenie. Myślałam sobie, że skoro nie mam problemu z alkoholem, to tak naprawdę mnie nie dotyczy – mówi Kasia. Dopiero podczas pierwszych 15-dniowych rekolekcji oazowych, na jednej z konferencji poświęconej KWC, zrozumiała, czym jest krucjata i że można ją ofiarować za drugiego człowieka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama