Nowy numer 3/2021 Archiwum

Z językiem jest jak ze zdrowiem?

Profesor Henryk Duda, kierownik Katedry Języka Polskiego na KUL, językoznawca i bloger – mówi o słownictwie i studiowaniu w czasach pandemii.

Ks. Rafał Pastwa: Prowadzony przez Pana Profesora blog „Lingwistykon” w ostatnim czasie zyskał na popularności. Czy problematyka z zakresu językoznawstwa może zaciekawić współczesnego odbiorcę? Skąd pomysł na tego rodzaju formę komunikacji z czytelnikiem?

Prof. Henryk Duda: Myślę, że problematyka z zakresu wiedzy o języku zawsze cieszyła się sporym zainteresowaniem. Z językiem jest jak ze zdrowiem. Wszyscy się na nim znają. I chętnie zabierają głos. W przeszłości kwestiami językowymi chętnie zajmowała się prasa. Wydawano też książki o charakterze popularnym, a zwłaszcza różnego rodzaju poradniki z zakresu kultury języka. Następnie przyszedł czas na radio. Starsi czytelnicy „Gościa Niedzielnego” zapewne pamiętają jeszcze felietony językowe Witolda Doroszewskiego w Polskim Radiu. Potem nadeszła era telewizji i Jan Miodek, Jerzy Bralczyk oraz inni. A wreszcie czas internetu.

Skąd pomysł na blogową formę komunikacji z czytelnikiem?

„Lingwistykon” to bardzo stary blog. Idea zrodziła się ponad 10 lat temu. Wzorem był istniejący do dziś amerykański blog „Language Log”. Wpisy, które opublikowałem na blogu, przeczytało nieco ponad 100 tys. osób. Liczby nie są jednak najważniejsze. Choć gdy otwierałem „Lingwistykon”, o tym nie myślałem, po latach zebrało się tych wpisów tyle, że wybrane, wraz z wyselekcjonowanymi komentarzami czytelników oraz z innymi tekstami o podobnym charakterze publikowanymi przeze mnie w prasie, złożą się na książkę, która – mam nadzieję – ukaże się jeszcze w tym roku.

Nie obawia się Pan Profesor, że dla przeciętnego odbiorcy są to zbyt trudne analizy?

Każdy tekst powstaje z myślą o odbiorcy. Gdy piszę artykuł naukowy, wiem, że trafi do wąskiego grona specjalistów. Wiem, jak tekst naukowy powinien być zbudowany, jakim powinien być napisany językiem. Sytuacja komunikacyjna jest jednoznaczna. Gdy natomiast publikuję coś w gazecie albo upowszechniam w internecie, nie wiem, kto będzie taką wypowiedź czytał. Wbrew powszechnemu wyobrażeniu pisanie tekstów o charakterze popularnym wymaga więcej pracy – trzeba bowiem to, co się wie, przełożyć „z polskiego na nasze”. Za koncepcją stylu potocznego jako najważniejszą odmianą języka stoi pewna koncepcja człowieka, przekonania o sposobie, w jaki człowiek poznaje świat i w jaki go wyraża w języku. Zrozumieć coś to znaczy umieć wyrazić to w słowach prostych, przenieść z abstrakcyjnego poziomu polszczyzny naukowej na język potoczny. To wymaga wysiłku. Często się nie udaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama