Nowy numer 27/2020 Archiwum

Czy powstanie książka o Alicji Mazurek?

Była zwyczajną, radosną, młodą dziewczyną. Tak widzieli ją rodzice. Gdy uległa wypadkowi, wokół niej zaczęły dziać się cuda.

Choć wielu modliło się o jej powrót do zdrowia, o to, by żyła, Alicja Mazurek zmarła 29 grudnia 2019 roku.

− Nie znałam jej przed wypadkiem, ale teraz znam ją tak, jakbym całe życie spędziła obok niej − mówi s. Estera Andrzejewska ze zgromadzenia sióstr służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej, która nieustannie trwa przy rodzicach Ali. − Ale ona nie umarła, ona wstała, po to by nas obudzić − dodaje.

Zaraz po pogrzebie dziewczyny na prowadzonym przez przyjaciół funpage’u Wstawaj Alicja zaczęły pojawiać się komentarze, ale nie były to kondolencje. Ludzie w większości przypadków opisywali swoje nawrócenie, którego doświadczyli dzięki Alicji, wielu opowiadało także historie z nią związane.

Pisali przyjaciele, znajomi, ale także ci, którzy Ali nigdy na oczy nie widzieli. − Pamiętam, że pomyślałam wtedy: ta dziewczyna będzie beatyfikowana − wspomina s. Estera. − Razem z Kasią Kowalczyk postanowiłyśmy założyć konto, na które mogłyby wpływać zarówno wspomnienia związane z Alą, ale też świadectwa od ludzi, których życie dzięki Ali diametralnie się zmieniło.

Każdego dnia na specjalnie utworzone konto pocztowe wpływają e-maile. Ludzie chcą się dzielić tym dobrem, którego doznali dzięki często zupełnie nieznanej dziewczynie.

Świadectwa przychodzą nieustannie, nie tylko od osób, które znały Alę. − Pokazuje nam to, jak bardzo Ala poruszyła ludzi, poruszyła ich serca, zmieniła ich życie, a przy tym nie musiała z nimi nawet rozmawiać − mówi Klaudia Motyka, która z Alą przyjaźniła się od dzieciństwa.

Ala w ciągu niewielu lat swojego życia, uczyniła błogosławione zamieszanie. Jak się okazuje, wielu chciałoby ją naśladować.

Dorota Chęć z Lublina, polonistka, która sama tak bardzo mocno doświadczyła miłości Pana Boga dzięki świadectwu życia Alicji i jej rodziców, postanowiła napisać swojego rodzaju biografię tej zwykłej - niezwykłej dziewczyny. - To chyba taka moja misja od Boga, by pokazać cud życia i śmierć Alicji − mówi. − Pracę nad książką właśnie rozpoczęłam. 

Świadectwa osób, które dzięki Ali zbliżyły się do Pana Boga już w najbliższym papierowym wydaniu "Gościa Lubelskiego".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama