Nowy numer 27/2020 Archiwum

Drzwi muszą być otwarte

Sobotnie spotkanie live z duszpasterzami parafii św. Józefa w Lublinie, gdzie proboszczem jest nowo mianowany biskup ks. Adam Bab, są stałym elementem czasu pandemii. Po ogłoszeniu nominacji biskupiej była to okazja do pierwszego wywiadu.

Pytania podczas transmisji zadawali nie tylko parafianie, którzy przywykli do sobotniej kawy przed monitorem, ale wiele osób zainteresowanych tym, co nowy biskup myśli o różnych sprawach.

– Dziękuję za wszystkie oznaki życzliwości i pytania, jakie do mnie kierujecie – mówi ks. Adam Bab i podkreśla, że jego drzwi zawsze będą otwarte na spotkania z drugim człowiekiem. Lata duszpasterstwa, szczególnie naznaczone posługą wśród młodych, znajdą też jakiś wyraz w herbie biskupim.

Zapytany o diagnozę młodych ludzi pozostających poza kościołem, biskup zwraca uwagę na pewien dystans, z którego niekiedy kapłani obserwują młodych ludzi. – Patrzymy na nich z ambony, a ich pod amboną nie ma. Nie ma ich nawet często pod kościołem, żeby więc do nich dotrzeć, trzeba iść ich poszukać. Dzielą nas też stereotypy. Młodzi myślą o kościele, księżach i Panu Bogu bardzo schematycznie, pozostając często daleko od prawdy, ale także duszpasterze mają stereotypowe widzenie młodych ludzi. Tymczasem, gdy doprowadzi się do spotkania i poznania, okazuje się, że wcale nie jesteśmy tacy straszni, i działa to w dwie strony – mówi ks. Adam Bab.

Zapytany o swoją dalszą relację z młodymi podkreśla, że jako biskup nie może dopuścić do powstania dystansu, że żadne godności i tytuły nie mogą odciąć go od spotkania z drugim człowiekiem i słuchania tego, co ma do powiedzenia.

Uczę się od innych

Podsumowując swoją pracę w parafii św. Józefa w Lublinie, gdzie spędził ostatnie sześć lat, zaznacza, że przepełnia go ogromna wdzięczność za kapłanów, którzy z nim współpracowali, i za ludzi świeckich, którzy przychodzili z różnymi inicjatywami i pomysłami.

– Przyszedłem tutaj do pracy w 2014 roku z zadaniem przygotowania diecezji na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 roku. Siłą rzeczy nie mogłem skupić się tylko na parafii, a przecież ta wspólnota nie mogła „zarosnąć” dlatego, że proboszcz zajmuje się także innymi sprawami. Z pomocą przyszli księża wikariusze, którzy niejednokrotnie łatali moje niedostatki, za co dziękuję – podkreśla nominat.

Zapytany o pole działalności biskupiej odpowiada, że jest do dyspozycji księdza arcybiskupa.

– Pandemia przerwała plany związane z synodem archidiecezji. Kiedy będzie możliwy powrót do nich, z pewnością będzie to jedno z pól zaangażowania. Chcę być też obecny wśród ludzi. Uważam, że najcenniejsze są spotkania z nimi. One uczą mnie wielu rzeczy i pozwalają dostrzegać to, czym żyje kościół – mówi bp Adam.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama