Nowy numer 27/2020 Archiwum

Wstała, by nas obudzić

Była zwyczajną, radosną, młodą dziewczyną. Tak widzieli ją rodzice. Gdy uległa wypadkowi, wokół niej zaczęły dziać się cuda.

Choć wielu modliło się o jej powrót do zdrowia, o to, by żyła, Alicja Mazurek zmarła 30 grudnia 2019 roku. − Nie znałam jej przed wypadkiem, ale teraz znam ją tak, jakbym całe życie spędziła obok niej − mówi s. Estera Andrzejewska ze zgromadzenia sióstr służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej, która nieustannie trwa przy rodzicach Ali. − Ale ona nie umarła, ona wstała, po to by nas obudzić − dodaje.

Wstawaj, Alicja

Na pogrzeb Ali Mazurek 31 grudnia 2019 roku przybyły setki osób. Ci, którzy znali ją osobiście, byli prawdopodobnie w mniejszości. − O Alicji usłyszałam w czasie Golgoty Młodych 2019 w Serpelicach − opowiada Martyna Podleśna z Warszawy. − Na scenę wyszła Marysia Wachowicz, która przybliżyła wszystkim jej historię, i poprosiła nas o nagranie wspólnego filmiku, na którym wszyscy krzyczymy „Wstawaj, Alicja!”. Dzięki temu hasłu szybko znalazłam w mediach społecznościowych stronę „Wspieramy Alę w powrocie do zdrowia #WstawajAlicja”, a potem grupę wsparcia i modlitewną. Od tamtej pory historia Alicji towarzyszyła mi gdzieś z tyłu głowy, opowiadałam o niej w domu, potem swojej koleżance, pamiętałam także o Ali, będąc w Częstochowie u Matki Bożej. Ucieszyłam się, kiedy powstał pomysł odmawiania grupowej Nowenny Pompejańskiej − udało mi się do niej zgłosić i przez 54 dni prosić o potrzebne dla Ali łaski.

Post o tym, że odeszła, zobaczyłam rano, niedługo po przebudzeniu, byłam trochę zdziwiona, trochę w szoku i choć nie znałam osobiście ani jej, ani nikogo z jej bliskich, to poczułam pewnego rodzaju stratę. Śledziłam przez cały dzień wszystkie posty, wyczekując tego z informacjami pogrzebowymi. Kiedy już się pojawiły, poczułam, że po prostu chcę jechać. Pojawiły się obawy − nie prowadzę samochodu, nie mam z kim jechać, czy odnajdę się w Lublinie, w którym nigdy nie byłam, jak daleko jest kościół od dworca. Martwiłam się niepotrzebnie. Pan Bóg jak zwykle doskonale o wszystko zadbał. Choć nie poznałam Ali osobiście, wierzę, że kiedyś się z nią spotkam.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama