Nowy numer 48/2020 Archiwum

A miał być lekarzem

Przynajmniej w takiej roli widziało go wielu jego znajomych. Od tygodnia jest biskupem pomocniczym archidiecezji lubelskiej.

Ks. biskup Adam Bab to specjalista od młodych. Tydzień temu za niego i jego nową misję w lubelskiej archikatedrze modlili się głównie młodzi. Zarówno ci, z którymi współpracował ostatnio, jak i ci "młodzi", z którymi dojrzewał do kapłaństwa. 

- Adam był najlepszym uczniem - wspomina Mariola Demkowska, która z obecnym biskupem chodziła w Lublinie do jednej klasy. - Cenne było to, że swoją wiedzą chciał się dzielić i chętnie organizował przed sprawdzianami tzw. douczki. Przyjeżdżał na 7.00 rano do szkoły z Niedrzwicy Kościelnej i tym wszystkim, którzy byli zainteresowani, tłumaczył na spokojnie zadania z matematyki. Oczywiście nic w zamian nie oczekując. Czasami wydawało mi się, że tłumaczył lepiej niż “sor” od matmy - śmieje się Mariola. - Pani od biologii bardzo go lubiła, bo zawsze miał coś do powiedzenia na temat. Wszyscy się spodziewali, że wybierze studia medyczne. Z biologii był naprawdę świetny. W ogóle świetny był ze wszystkich przedmiotów.  Kiedy po wakacjach dowiedzieliśmy się, że wybrał seminarium, byliśmy naprawdę bardzo zaskoczeni.

Jeszcze zanim został księdzem rozpoczął przygodę ze Światowymi Dniami Młodzieży. - Pierwszy raz na ŚDM pojechał w 1997 r. do Paryża - opowiada Katarzyna Kempka, która z nowo mianowanym biskupem przeżyła niejedne ŚDM. - Pamiętam, jak w 2000 r. wysłaliśmy do Rzymu z Centrum Duszpasterstwa Młodzieży młodych ludzi w dwudziestu kilku autokarach. Dostaliśmy razem z Adamem jako odpowiedzialni grupy mniej więcej 90-osobowe, mieszczące się w dwóch autokarach, i pojechaliśmy najpierw na etap diecezjalny. Adam wyruszył ze swoją grupą na północ Włoch. Potrzebowaliśmy być w kontakcie ze sobą i innymi i właśnie wtedy kupiliśmy pierwsze w życiu telefony komórkowe. On do dziś nie zmienił numeru. 

Kasia wspomina także, jak w czasie spotkań ŚDM  z nutką zazdrości i niedowierzania obserwowali kilku francuskich biskupów, którzy przyjeżdżali autokarami z młodzieżą i podczas dwudniowego spotkania z Ojcem Świętym, po sobotnim wieczornym czuwaniu, a przed niedzielną Eucharystią nocowali pod gołym niebem w śpiworach. -  A gdy chcieli się przemieścić, to brali w rękę sandały i szli boso, by nie zabrudzić cudzych śpiworów - opowiada. - Mam pewność, że na najbliższych ŚDM bp Adam Bab będzie już głosił katechezy do młodych.

Bp Adam z młodzieżą związany był od zawsze. Już jako uczeń szkoły średniej angażował się w KSM-owskim oddziale "Zorza" przy swojej rodzinnej parafii w Niedrzwicy Kościelnej. Później, będąc alumnem, towarzyszył i wspierał w działaniach podejmowanych przez Stowarzyszenie. Przez wiele lat pełnił funkcję zastępcy asystenta diecezjalnego, a w 2018 r. otrzymał oznaczenie Członka Honorowego KSM.

- Jego obecność wśród nas to wiele lat zaangażowania, mnóstwo doświadczenia, pracy, walki i troski o młodego człowieka - mówi Anna Matuszewska, obecny rzecznik prasowy KSM. - Przez ten czas ogromne dobro wypłynęło spod jego rąk. Inicjował, podpowiadał, uczył, pozwalał na wiele, ufał, słuchał, a przede wszystkim rozumiał. Czuliśmy, że zawsze kroczy za nami, nie pozwalając na potknięcia czy zboczenia z trasy. Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży naszej archidiecezji bardzo wiele mu zawdzięcza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama