Nowy numer 49/2020 Archiwum

Rękodzieło - pasja i sposób na życie

Ręcznie malowane anioły, biżuteria, rzeźby, obrazy i wiele innych pięknych bibelotów wykonanych własnoręcznie przez lokalnych artystów można było oglądać w Nałęczowie.

Panią Joannę na szydełku nauczyła robić babcia. Kiedy dziewczynka miała dziesięć lat pokazała jej proste wzory i w zimowe wieczory wspólnie robiły najpierw białe serwetki.

- To było niemal pół wieku temu, kiedy nie było internetu, w telewizji były dwa programy, w których i tak dzieci nie miały co oglądać, więc miałam czas. U nas na wsi było dużo pracy w gospodarstwie, ale kiedy przychodziła jesień i zima zarówno babcia, jak i rodzice więcej czasu spędzali w domu. Tato czytał wtedy książki, na co w innych porach roku nie miał czasu, mama często cerowała nasze ubrania, a babcia robiła na szydełku - wspomina pani Joanna.

Z nudów i ona wraz z babcią zajęła się szydełkowaniem. Kiedy przychodziły jakieś uroczystości czy po prostu niedziela, w domu wyciągało się piękne serwety zrobione przez babcię i kładło na stół, który na co dzień przykrywał zwykły obrus.

- Pamiętam, jaka byłam dumna, gdy na Wielkanoc przykryłam koszyczek ze święconką własnoręcznie zrobioną serwetką. Potem jakoś samo poszło, że zaczęłam robić inne rzeczy. W tamtych czasach trudno było kupić coś ładnego, więc jak chciałam się wyróżnić, musiałam sama o siebie zadbać. Zaczęły powstawać szydełkowe swetry, wstawki, które mama wszywała mi do szytych przez siebie bluzek i inne rzeczy - opowiada.

Kiedy dorosła, odstawiła szydełko, bo i czasy się zmieniły i młodość ciągnęła ją do innych rzeczy. Do szydełkowania wróciła, kiedy urodziła dzieci.

- Zaczęłam robić im szydełkowe zabawki i oczywiście ubranka. Do szydełka dołączył haft. Mogłam wyszyć nie tylko wzory na ubraniach, ale np. zrobić haftowany medalion, czy inną biżuterię. Wtedy zwracały się do mnie znajome, by zrobić podobne dla nich. Jak miałam czas, to chętnie się tym zajmowałam przy okazji zarabiając jakieś drobne kwoty. Kiedy moje córki urosły i zaczęła się era internetu, namówiły mnie, by robić różne szydełkowe cuda i wystawiać je na sprzedaż. Zainteresowanie okazało się bardzo duże i tak pasja przerodziła się w sposób na życie - opowiada pani Joanna.

W Nałęczowie w niedzielę 19 lipca różni artyści zajmujący się rękodziełem mogli pokazać swoje prace. Zainteresowanych nie brakowało, a piękne rzeczy z łatwością znalazły swoich nabywców.

Organizatorem jarmarku rękodzieła był Nałęczowski Dom Kultury.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama