Nowy numer 32/2020 Archiwum

Województwo lubelskie. Nasze problemy z oddychaniem

Polityka antysmogowa jest daleko za inwestycjami drogowymi, łatwiej jest wybudować wiadukt nad ślepą uliczką niż wprowadzić konkretne rozwiązania dotyczące poprawy jakości powietrza.

Sejmik Województwa Lubelskiego 27 lipca uchwalił Program Ochrony Powietrza dla Lublina oraz dla reszty województwa. Dokumenty wskazują na ogólne zadania, które należy wdrożyć, aby poprawić jakość powietrza, jednak nie ma wątpliwości, że w praktyce nic się nie zmieni.

Kwestie ekologiczne, rozumiane jako ochrona przyrody, wydają się stawać coraz popularniejsze, zarówno w przestrzeni medialnej, społecznej czy nawet w obrębie komunikowania religijnego. Jednak o ile współczesnemu mieszkańcowi miasta nad Bystrzycą czy województwa lubelskiego stosunkowo łatwo zaangażować się w spontaniczny ruch i walczyć o zachowanie konkretnego gatunku zwierząt lub w obronie drzew, o tyle kwestie smogu i poprawy jakości powietrza nie należą do najpopularniejszych, tym bardziej poza sezonem. Sytuacja się zmieni wraz z nadejściem jesieni, gdy rozpocznie się sezon grzewczy. Lublin należy niestety do grona tych polskich miast, gdzie jakość powietrza jest najgorsza.

Uchwalone programy przez sejmik województwa niczego nowego nie wniosą, podobnie jak te poprzednie. Poprzednia formacja rządząca nie zdołała uchwalić ustawy antysmogowej, mimo zaangażowania wielu osób, w tym radnej Bożeny Lisowskiej, ale pozostał dobry projekt uchwały, który nie jest obecnie brany pod uwagę. Już 14 regionów w Polsce posiada uchwały antysmogowe, wyznaczające konkretne działania i ograniczenia. Takim liderem w kraju jest obecnie Kraków i województwo małopolskie, gdzie po wprowadzonych przepisach jakość powietrza się poprawiła.

– Uchwała antysmogowa leży w kompetencjach sejmiku województwa. Może ona wyznaczyć normy dla pieców i kotłów, które mogą być używane na terenie województwa, a więc ustalić termin wymiany i likwidacji najbardziej emisyjnych pieców, tzw. kopciuchów. Może ustalić normy jakości dla węgla i drewna, dla paliw stałych – mówi Krzysztof Gorczyca, prezes stowarzyszenia Towarzystwa dla Natury i Człowieka. Teraz przeciętny mieszkaniec naszego regionu może palić w piecu niemal wszystkim. Problem, póki co jest nieobecny – bo nie rozpoczął się sezon grzewczy.

– Jeżeli 14 województw w Polsce zakazuje u siebie węgla, który ma większą zawartość popiołu, wilgoci, siarki i niższą kaloryczność – to zarówno producenci, jak i handlowcy będą starali się te niższej jakości paliwa gdzieś sprzedać, uda się im to m.in. na Lubelszczyźnie – tłumaczy K. Gorczyca.


Więcej w najnowszym numerze "Gościa Lubelskiego" nr 32.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama