Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Upamiętnią proboszcza Majdanka

Jan Paweł II w 2001 roku beatyfikował we Lwowie 28 męczenników za wiarę. W tym gronie była osoba, która pokazała, że nawet w najbardziej przerażających warunkach można być człowiekiem.

Jest w mieście nad Bystrzycą rondo jego imienia, ma tu grono osób, które szerzą jego kult i propagują wiedzę o jego życiu. Jeżeli sytuacja związana z pandemią koronawirusa będzie stabilna, już niebawem ten błogosławiony Kościoła katolickiego będzie miał również swój pomnik w Lublinie. Jego lokalizacja nie będzie przypadkowa, gdyż zginął w obozie koncentracyjnym i zagłady na Majdanku. Odsłonięcie pomnika poprzedziła publikacja książki, która jest czymś więcej niż zbiorem wspomnień, wydanej przez wydawnictwo Gaudium. To w niej należy szukać śladów utrwalonej pamięci, historii, a także świadectw o życiu i działalności bł. ks. Emiliana Kowcza. Publikacja nie ukazałaby się w takiej formie i w języku polskim, gdyby nie spotkanie księży: Stefana Batrucha, proboszcza parafii greckokatolickiej w Lublinie, i Marka Szymańskiego, dyrektora wydawnictwa Gaudium.

Współpraca na rzecz pamięci

Impulsem do tego spotkania były prace nad kalendarzem ekumenicznym. Wtedy zrodziła się myśl, by powstała książka o błogosławionym, na podstawie wydanej w 2017 roku w Kijowie książki „Arka księdza Kowcza”. – Podjęliśmy współpracę, ja zadbałem o tłumaczenie na język polski i podjąłem się redakcji, gdyż publikacja wydana na Ukrainie była zorientowana na katolików tradycji wschodniej, a zależało mi, by była zrozumiała też dla tych należących do Kościoła rzymskokatolickiego. Istotny był dla mnie również pobyt bł. ks. Emiliana Kowcza w obozie na Majdanku – mówi ks. S. Batruch.

Życiorys E. Kowcza, greckokatolickiego księdza nazywanego proboszczem Majdanka, nie jest powszechnie znany. A już sam fakt, że starał się jednać Polaków i Ukraińców, a także ratować Żydów w rzeczywistości wojennej i obozowej, jest wystarczającym powodem, by zainteresować się jego życiem i dziełem. – Warto podkreślić, że mamy do czynienia z duchownym wschodniej tradycji. Ks. Emilian był kapłanem i ojcem rodziny. Miał żonę i sześcioro dzieci, dlatego jego wybory należy rozpatrywać także w tej perspektywie. Idąc do więzienia, miał spory dylemat, podobnie z pobytem w obozie na Majdanku − tłumaczy ks. Batruch.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama