Nowy numer 43/2020 Archiwum

Będzie ich brakować!

Siostry józefitki po 31 latach opuszczają Lublin i wracają do Paryża.

Wyjeżdżają z naszego kraju i wracają do domu generalnego, znajdującego się w XIV Dzielnicy Paryża. Dziękują przyjaciołom z Polski za lata współpracy i życzliwości. Przez lata, z globalnym doświadczeniem Kościoła katolickiego, wpisywały się w krajobraz miasta nad Bystrzycą, ale nie tylko. Ich obecność była wartościowa z wielu powodów; dziś trudno zmierzyć i zliczyć dobro i owoce, które pozostawiają po sobie.

Na polskiej ziemi

Zgromadzenie św. Józefa z Cluny, mające ponad tysiąc domów zakonnych na całym świecie, rozpoczęło pracę nad budową nowego – tym razem w Polsce, w Lublinie przy ul. Słowikowskiego. Było to w 1989 roku, przy wielkiej życzliwości i wsparciu abp. Bolesława Pylaka. – Wtedy był inny świat. Widać było biedę, niepewność i wyczuwało się niepokój mieszkańców w związku z trudną sytuacją społeczną i polityczną. Ale przez te wszystkie lata obserwowałam niezwykły rozwój i postęp na drodze do dobrobytu i wolności, miałam przyjemność spotykać tu otwartych i życzliwych ludzi – mówi siostra Małgorzata Demenga, przełożona Domu Sióstr św. Józefa z Cluny w Lublinie. Pochodzi ze Szwajcarii, a śluby zakonne składała w Paryżu. Od 1989 roku mieszkała i pracowała w Lublinie jako dyrektorka niepublicznego przedszkola św. Józefa przy ul. Słowikowskiego, a także kierownik ogniska dla dzieci i młodzieży.

Jesteśmy wdzięczne

– Dzisiaj, w przeddzień wyjazdu do Paryża, do naszego domu generalnego, chcę w imieniu swoim i wszystkich mieszkających tu sióstr podziękować naszym przyjaciołom i współpracownikom. Dziękuję najpierw arcybiskupowi Stanisławowi Budzikowi i wszystkim księżom, którzy otaczali nas życzliwością i wspierali pomocą, zwłaszcza tym z parafii św. Mikołaja. Dziękuję wszystkim siostrom zakonnym z Lublina z różnych zgromadzeń, z którymi owocnie współpracowałyśmy. Dziękuję naszym współpracownikom z przedszkola, dzieciom i młodzieży, a także rodzicom dzieci, którzy decydowali się je posyłać przez lata do naszej placówki. Jest tyle osób, którym pragniemy podziękować osobiście, a jest to teraz niemożliwe – mówi siostra Małgorzata. – To były dobre i owocne lata, pełne radości i wymiany doświadczenia wiary – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama