Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pomódl się za swoje miasto

Chcesz zmienić swoją miejscowość? Weź różaniec do ręki i odmawiaj koronkę.

Stają na skrzyżowaniach, pod domami dziecka, szpitalami, zakładami karnymi i zaczynają się modlić. Z plakatu, jaki zazwyczaj im towarzyszy, spogląda Jezus Miłosierny.

– Robi to na mnie niesamowite wrażenie. Pamiętam, jak pięć lat temu zachęcona przez sąsiadkę dołączyłam do grupy modlących się ludzi na jednym ze skrzyżowań w Lublinie. Zawsze byłam czcicielką Bożego Miłosierdzia, ale powiedziałabym, że w takim „prywatnym zakresie”. Prosiłam o miłosierdzie dla moich zmarłych rodziców, dla siebie, swoich dzieci, szczególnie kiedy widziałam, że coś złego się dzieje. Nie myślałam jednak o miłosierdziu w kontekście całego miasta czy świata. Kiedy tamtego dnia dołączyłam do modlących się na ulicy, miałam wrażenie, że promienie z plakatu Jezusa Miłosiernego rozlewają się na cały Lublin. Jest w naszym mieście, jak pewnie w każdym innym, tylu ludzi nieszczęśliwych, zagubionych, chorych, którzy są daleko od Boga. O ileż łatwiej znosić swój ból, wierząc w Boże miłosierdzie! Od tamtej pory jestem co roku na jakimś skrzyżowaniu i modlę się za moje miasto, jego mieszkańców i władze – mówi Jadwiga Kowalik.

Modlitwa z mocą

Koronka na ulicach miast miała swój początek w Łodzi. To tam w 2004 r. czteroosobowa grupka młodych ludzi zaczęła modlić się koronką podczas meczu zwaśnionych drużyn. Wtedy pierwszy raz od dawna kibice spokojnie rozeszli się do swoich domów. Za ich przykładem poszły inne miasta, nie tylko w Polsce. Osiem lat temu dołączył do nich Lublin.

Na początku było jedno skrzyżowanie obok kościoła kapucynów na Poczekajce i jedno na Abramowicach. Grupka ludzi wyszła o godz. 15 na ulice, by modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia. W kolejnych latach takich skrzyżowań przybywało. W naszej diecezji do Lublina dołączyły inne miejscowości. Ludzie modlili się m.in. w Kraśniku, Puławach, Lubartowie, Chełmie, Krasnymstawie, Poniatowej, Bełżycach. W tym roku może być nas jeszcze więcej.

– To modlitwa z mocą. Nasze doświadczenie pokazuje, że niemożliwe staje się możliwe. Na przykład udało się przebudować bardzo niebezpieczne skrzyżowanie, o czym nikt wcześniej nie chciał słyszeć. Dziś są tu światła – opowiada Agnieszka Sawicka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama