Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ratujmy Bajkę!

Kino na ulicy Radziszewskiego od 30 lat jest obecne na kulturalnej mapie Lublina. Nie pozwólmy, by pandemia zniszczyła to, czego nie zniszczyły multipleksy.

Oficjalnie rozpoczęło działalność na początku października 1991 roku filmem „Tańczący z wilkami”. Potem były „Thelma i Louise” i seria filmów Krzysztofa Kieślowskiego. – Pamiętam kolejkę do kasy na film „Niebieski”, która sięgała prawie do skrzyżowania z ul. Łopacińskiego – wspomina początki działalności „Bajki” jej szef Waldemar Niedźwiedź. Gdy w Lublinie pojawił się pierwszy multipleks, przyszedł kryzys. – Wcześniej konkurowaliśmy z innymi kinami w mieście, ale to była zdrowa konkurencja. Z multipleksem nie miałem żadnej możliwości konkurowania – mówi W. Niedźwiedź.

Przez wiele lat „Bajka” nie przynosiła dochodu. Pracownicy mieli bardzo niskie pensje, a bywały miesiące, że nie dostawali ich w ogóle. Firma się zadłużyła, ale właściciel był uparty i wierzył, że przyjdzie moment, w którym widzowie do „Bajki” wrócą. I wrócili. Bo tylko w „Bajce” mieli szansę obejrzeć niszowe filmy, niedostępne w żadnym innym kinie (także chrześcijańskie w ramach festiwalu „Arka”) i poczuć atmosferę prawdziwego kina sprzed lat.

Dwa lata temu właściciel zainwestował w drugą, bardzo nowoczesną, ale kameralną salę. Inwestycja nie zdążyła się zwrócić, gdy nadeszła epidemia. „Kino ziejące pustkami, wiatr hulający pomiędzy fotelami, przypadkowi przechodnie zerkający na repertuar i idący dalej, zakurzony nieużywany projektor – to nie horror o upiorze w kinie, to nasza codzienność” – piszą na swoim fanpage’u pracownicy kina.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama