Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pokonaliśmy nasz własny Mount Everest

Upragniona ciąża, wielka radość, wszystko przebiega książkowo. Nagle jeden moment i wali się świat. Przejść przez to pomaga hospicjum perinatalne.

Historii o wielkiej radości, a potem rozpaczy i w końcu pokoju serca o. Filip Buczyński może opowiedzieć wiele. Każda z nich, mimo różnych zakończeń, jest wyjątkowa i nie zmienia się to mimo upływu czasu. Tylko w ciągu minionych dwóch lat pod opiekę hospicjum perinatalnego, które działa w ramach Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia w Lublinie, trafiło 27 rodzin.

Wszystko zaczęło się osiem lat temu, gdy do o. Filipa zgłosiła się mama z prośbą o objęcie opieką jej dziecka. – Zapytałem wówczas, w jakim wieku jest dziecko, i usłyszałem, że urodzi się dopiero za trzy miesiące, ale już wiadomo, że ma zespół Edwardsa. Tak się wszystko zaczęło. Wcześniej nie zajmowaliśmy się dziećmi jeszcze nie narodzonymi, ale wówczas dotarło do nas, jak wielka jest potrzeba, by wesprzeć rodziny, które słyszą, że ich maleństwo ma jakąś chorobę letalną, czyli zagrażającą życiu – wspomina o. Filip Buczyński, szef lubelskiego hospicjum dla dzieci.

Pierwsze wsparcie

Po rozmowie z ówczesnym szefem polikliniki szpitala na ul. Jaczewskiego w Lublinie, prof. Oleszczukiem, o. Filip usłyszał, że bardzo potrzeba jakiejś jednostki, która otoczy takie mamy i ich dzieci opieką, bo szpital poza medycznymi procedurami nie ma innych możliwości działania.

– Pod naszą opiekę trafiają mamy w 18–20 tygodniu ciąży, które po USG lub amniopunkcji wiedzą, że ich dziecko jest poważnie chore i nie wiadomo, jak może być dalej. Do tej pory było tak, że lekarz proponował od razu aborcję lub współpracę z hospicjum perinatalnym. Wówczas szpital, w którym przebywa kobieta, kontaktuje się z nami i wtedy ja lub któryś z naszych pracowników jedzie na spotkanie z tą mamą, by z nią porozmawiać i powiedzieć, w jaki sposób może na nas liczyć – wyjaśnia o. Filip.

Jeśli kobieta decyduje się na przyjęcie opieki przez hospicjum, ona i jej dziecko od strony medycznej prowadzeni są przez specjalistów ze szpitala przy ul. Jaczewskiego w Lublinie, z którym hospicjum ma podpisaną umowę, oraz najlepszymi specjalistami współpracującymi z nimi. Od strony psychologicznej, socjalnej, duszpasterskiej i każdej innej, według indywidualnej potrzeby, przychodzi z pomocą zespół ojca Filipa.

Otoczeni opieką

– Towarzyszenie z naszej strony odbywa się na wielu płaszczyznach. Pomagamy poradzić sobie z emocjami, jakie wywołuje informacja o chorobie dziecka, i przyjąć do wiadomości możliwe scenariusze, jakie mogą się wydarzyć. Życie pokazuje, że może być wczesne poronienie, może być martwe urodzenie, może być żywe urodzenie dziecka, które będzie żyło bardzo krótko, a może być tak, że dziecko będzie żyło wiele lat. To wszystko jest możliwe przy tej samej jednostce chorobowej – podkreśla o. Filip.

Hospicjum partycypuje we wszystkich decyzjach podejmowanych przez swoich podopiecznych na poziomie usług. Oznacza to, że gdy dochodzi do porodu, na miejscu jest swój ginekolog i czeka odpowiedni zespół medyczny. – Dochodzi też do pewnych sekwencji wydarzeń według życzenia, to np. chrzest święty, odciśnięcie stópki, wykonanie zdjęć, przytulenie, wejście w inter- akcję z dzieckiem. Nie wiemy przecież, czy za chwilę pójdzie ono do nieba, czy będzie żyło np. 10 lat – wyjaśnia o. Filip.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama