Nowy numer 23/2021 Archiwum

Lubartowska 77 - targ dobra wszelakiego

Kiedyś w budynku przy Lubartowskiej 77 w Lublinie mieściła się słynna fabryka wag. Dziś można tutaj kupić dobre jedzenie od ludzi, dla których produkcja tego jedzenia jest pasją.

Jeszcze całkiem niedawno, zanim świat opanowała pandemia, na wielkiej powierzchni byłej fabryki spotykali się ojcowie w ramach klubu „Tato.net”; ludzie, którzy chcieli spędzić wolny czas, grając rodzinnie w gry planszowe, podyskutować w obcym języku czy też tacy, którzy marzyli, by rozwinąć swoją skrywaną przez lata pasję rzeźbienia, lepienia w glinie czy grania na instrumencie.  

Z powodu epidemii koronawirusa w byłej fabryce dziś odbywają się, przynajmniej na razie, tylko jarmarki. Jednak ich ideą nie jest jedynie handel. - Jarmark ma swoją misję - podkreśla Robert Niedziałek, pomysłodawca jarmarku i szef Fundacji Lubartowska 77. -  Można poznać nowe osoby, podyskutować, pożartować, wymienić się poglądami. Lubartowska 77 buduje „strefę dobrych relacji”, by integrować ludzi. 

Pomysł jarmarku w budynku narodził się, jak mówi R. Niedziałek, z chęci promowania tego, co lokalne, naturalne i po prostu dobre. - Obserwowałem, jak gospodarze często w trudnych warunkach na pobliskim targu przy ul. Ruskiej na murku bądź chodniku próbowali sprzedawać swoje wyroby, przeganiani przez straż miejską. Chcieliśmy dać im przestrzeń w hali, z węzłem sanitarny, po to też, by móc promować nasze regionalne smaki. 

Na początku były stragany z palet i zaledwie kilku wystawców. Z miesiąca na miesiąc gospodarzy i przedsiębiorców zaczęło się pojawiać coraz więcej. Powstały profesjonalne stanowiska, a odbywający się w każdą sobotę jarmark przy ul. Lubartowskiej wpisał się na stałe w przestrzeń lubelskiego handlu. 

- Rolnik żyje z tego, że sadzi, pielęgnuje, uprawia, a potem sprzedaje. Taka jest jego misja. My zbudowaliśmy tu taką społeczność, wspólnotę ludzi, którzy już dobrze się znają, ufają sobie i wspólnie z nami tworzą to miejsce - mówi Niedziałek. - Ale też przy okazji z wielką pasją opowiadają o tym, co robią. Moim marzeniem jest, by wróciły czasy sprzed pandemii, kiedy sprzedaż była przy tzw. okazji. Ludzie przychodzili, by razem z panem Marianem wyplatać koszyki, z garncarzem lepić z gliny, uczyć się krawiectwa, a później po prostu kupić coś dobrego do jedzenia. 

Zanim wrócą te czasy, pewnie jeszcze chwila minie. Na razie po to, by rozładować liczbę odwiedzających jarmark, ale też, by dać ludziom możliwość robienia zakupów dwa dni w tygodniu, jarmark czynny jest także we środę. - Odwiedzać nas można na jarmarku w soboty od godz. 7.30 do 13 oraz w środy od godz. 11 do 17 - mówi Joanna Grzywna. 

Jarmark to wystawcy z Lubelszczyzny. Część z nich ma certyfikat ekologiczny, ale nie wszyscy. - Wynika to głównie z kosztów, jakie trzeba ponieść, by takowy certyfikat uzyskać, my natomiast sprawdzamy składy sprzedawanych produktów,  interesujemy się tym, co nasi wystawcy sprzedają - zaznacza Joanna Grzywna. 

Wśród wystawców jest m.in. słynna cukiernia Siej z Lubartowa. - Mają przepyszne ciasta domowe, a w sezonie letnim także lody własnej produkcji - mówi J. Grzywna. 

Na jarmarku państwo Gładoszowie z Krasnegostawu sprzedają chleby z własnej mąki. Państwo Janowscy przyjeżdżają z produktami mlecznymi, a  Mariusz Ślusarz z wędlinami. Są też oleje tłoczone na zimno, zawsze świeże. Nie brakuje produktów dla alergików i wegetarian, a także dla uczulonych na gluten. - Mamy fantastyczne pieczywa i makarony bezglutenowe - chwali się J. Grzywna. 

Na jarmarku zawsze są pszczelarze ze swoimi produktami, producenci przetworów z owoców, a ostatnio także wystawcy z produktami specjalnie przygotowanymi dla dzieci. Od początku istnienia jarmarku do Lublina ze Stryjna ze swoimi produktami przyjeżdża pani Agnieszka. - To prawdziwie magiczne miejsce - podkreśla. - Fantastyczni ludzie, zarówno sprzedający, jak i kupujacy - zaznacza. - Moje gospodarstwo znajduje się w obrębie Krzczonowskiego Parku Krajobrazowego. - Produkujemy jabłka, gruszki, czarne porzeczki, czereśnie. Z tymi owocami tu przyjeżdżam, ale sprzedaję także soki naturalne. 

Na jarmarku spotkać można także lokalne restauracje, jak Koncertowa czy Madragora, które swoje przetwory sprzedają w słoikach. 

Targ czynny jest w każdą sobotę oraz środę. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama