Nowy numer 23/2021 Archiwum

Zakończyła się wyprawa "Blachnicki na granicy"

Kajakiem po granicznej części Bugu płynął pan Grzegorz Oleszkiewicz, by pomóc w budowie placu zabaw w ośrodku prowadzonym przez Siostry Benedyktynki Misjonarki w Puławach i uczcić 100. rocznicę urodzin ks. Blachnickiego.

Pan Grzegorz Oleszkiewicz z Puław jest jednym z aniołów dobroci. Tak siostry benedyktynki z Puław nazywają ludzi, którzy przychodzą im z pomocą. Od kilku miesięcy takich aniołów potrzeba szczególnie dużo, bo siostry budują plac zabaw i boisko dla swoich podopiecznych, czyli niepełnosprawnych dzieci. W związku z tym, że wszystkie urządzenia muszą być przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, koszt inwestycji szybuje w górę.

Zaczęło się od przygotowania przez podopiecznych sióstr małych gipsowych aniołków, które wystawiane były w różnych sklepach, instytucjach czy zakładach pracy w specjalnych koszykach. Każdy mógł wziąć takiego aniołka i zostawić dobrowolny datek na rzecz budowy placu zabaw. Siostry o pomoc w poszukiwaniu aniołów dobroci zwróciły się też do mediów, poprzez które o ich akcji zrobiło się głośno. Dzięki temu wielu wspaniałych ludzi odpowiedziało na apel. Jedną z takich osób jest pan Grzegorz Oleszkiewicz.

- Kiedy usłyszałem o akcji, zrodził się pomysł, by zorganizować coś, co pomoże siostrom. Ponieważ od wielu lat należymy z żoną do Domowego Kościoła, który w tym roku świętuje 100. urodziny założyciela ks. Franciszka Blachnickiego, chciałem jakoś uczcić to wydarzenie. Postanowiłem przepłynąć kajakiem cały graniczny odcinek Bugu pod hasłem „Blachnicki na granicy”. Kiedy dowiedziałem się o siostrach, przyszła myśl, by połączyć akcje. Zgłosiłem się do sióstr, gdzie pomysł został przyjęty z radością - mówi Grzegorz Oleszkiewicz.

Wyprawa zakładała pokonanie granicznego odcinka Bugu, czyli ok. 380 km. w 10 dni. Początkowo pan Grzegorz miał płynąć kajakiem sam, ale ostatecznie dołączyła do niego jego córka Marysia. Wystartowali 25 kwietnia z miejscowości Gołębie. Przez kolejne dni, mimo niemal nieustannego deszczu, wiatru i wielu przeszkód, jakie w związku z pogodą wystąpiły na rzece, pokonywali kolejne kilometry. Niestety warunki atmosferyczne (porywisty wiatr) zagrażające bezpieczeństwu kajakarzy zmusiły pana Grzegorza do przerwania wyprawy 60 km przed wyznaczoną metą. Choć całego planu nie udało się zrealizować, to i tak Grzegorz i Marysia zostali bohaterami, jednocząc wokół budowy placu zabaw i boiska wielu ludzi, którzy nie tylko śledzili ich podróż, ale i wspierali na różne sposoby.

- Boża opatrzność czuwa nad tym wszystkim, bo wyprawa zakończyła się w najpiękniejszym miejscu na tamtej trasie, w sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej. To było takie wspaniałe uwieńczenie tej akcji płynięcia po Bugu. Pojechałyśmy na spotkanie i podziękowałyśmy panu Grzegorzowi Oleszkiewiczowi i Marysi - mówi s. Anuarita Tutka z puławskiego Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Misjonarek.

Akcja „Blachnicki na granicy” dobiegła końca, ale trwa zbiórka pieniędzy na budowę placu zabaw i boiska dla niepełnosprawnych dzieci, którymi opiekują się siostry. Dzieło można wspomóc poprzez stronę: aniolydobroci.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama