Nowy numer 23/2021 Archiwum

Ks. Brzozowski: Staramy się być blisko ludzi

Wczesną wiosną lubelskie media obiegła informacja, że podczas prac remontowych przy kościele natrafiono na ludzie szczątki. To dowód bogatej historii tego miejsca.

Mimo sensacyjnych tytułów to nic nadzwyczajnego. - Początki parafii datowane są na XIV/XV wiek, czyli czasy, gdy zmarłych grzebano w kościele lub w jego najbliższej okolicy. Im ktoś bardziej zasłużony, tym bliżej murów kościoła był pochowany, nic więc dziwnego, że dziś znajdujemy ślady tamtych pochówków - wyjaśnia ks. Robert Brzozowski, proboszcz parafii.

Niedawne odkrycie nie jest też pierwszym w ostatnim czasie. Przy okazji wymiany posadzki natrafiono w progu zakrystii na dwa szkielety. - Wiadomo, że ta część kościoła była dobudowywana dużo później niż pierwotna bryła świątyni, więc stanęła na dawnym cmentarzu. Przy okazji prac remontowych przeprowadzane były badania archeologiczne specjalnym urządzeniem, które pozwoliły odkryć pod podłogą kilka medalików i monet z dawnych czasów. Będą one pokazane w naszym parafialnym muzeum - mówi ksiądz proboszcz.

Kościół w Dysie ma bogatą historię.   Kościół w Dysie ma bogatą historię.
Agnieszka Gieroba /Foto Gość

Kościół w Dysie ma nie tylko bogatą historię z dawnych wieków, ale i czasy nie tak bardzo odległe czynią to miejsce szczególnym. To tutaj chrzczony był bł. bp Władysław Goral, to na terenie tej parafii mieści się klasztor sióstr karmelitanek, dzięki którym do parafii trafiły relikwie Małej Arabki. Także tutaj znajdują się pamiątki związane z bł. ks. Stanisławem Mysakowskim. Obecny rok przeżywany pod patronatem św. Józefa, który poszerzył poczet świętych szczególnie czczonych w parafii. - W ołtarzu bocznym mamy obraz św. Józefa, przy którym odprawiamy systematycznie nabożeństwa za jego wstawiennictwem, polecając Bogu szczególnie rodziny - podkreśla proboszcz.

Pracujących tu duszpasterzy cieszy nie tylko bogata przeszłość tej parafii, ale i teraźniejszość. - Ten ostatni rok, kiedy wszyscy zmagamy się z pandemią i jesteśmy ograniczani w kontaktach, pokazał, jak bardzo ludziom zależy na obecności w kościele. Prowadzimy transmisje online, w których uczestniczy wiele osób, ale jest wielkie pragnienie uczestnictwa na żywo. By jak najwięcej ludzi mogło przyjść do kościoła, sami parafianie na początku pandemii zaproponowali całonocną adorację w każdy pierwszy piątek miesiąca. O godz. 20 zaczyna modlić się młodzież, która w okresie Wielkiego Postu prowadziła także Drogę Krzyżową, a później przez całą noc, do rana, mieszkańcy trwają na modlitwie - mówi ks. Robert.

Kiedy w ubiegłoroczne Święta Wielkanocne obowiązywał w kościele limit 5 osób, parafianie z duszpasterzami przygotowali starą stodołę, którą urządzili na tymczasową kaplicę, by także tutaj kolejne osoby mogły osobiście uczestniczyć w liturgii. - To miejsce było także wykorzystywane podczas remontu posadzki, kiedy do kościoła nie dało się wejść, teraz może być miejscem spotkań różnych grup czy salą kinową, bo zamontowaliśmy tam także ekran, na którym można wyświetlać różne rzeczy. Mam nadzieję, że gdy pandemia się skończy, to miejsce będzie tętnić życiem - marzy ksiądz proboszcz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama