Nowy numer 29/2021 Archiwum

Wodowanie "Biegnącej po falach" na Zalewie Zemborzyckim

Yacht Klub Polski Lublin oferuje rejsy, regaty, szkolenia i kursy żeglarskie pod okiem najbardziej uznanych i doświadczonych ekspertów.

Wodowanie odremontowanej legendarnej łodzi odbędzie się w środę 16 czerwca w godzinach porannych na Zalewie Zemborzyckim. - Chcemy mieć czas, by przygotować łódź do weekendu, chodzi o postawienie masztów i założenie żagli. Główne uroczystości związane z zakończeniem remontu planujemy na 19 czerwca. W tym czasie będą się odbywać regaty żeglarskie organizowane przez nasz Yacht Klub, więc będzie się dużo działo. A sama „Biegnąca po falach” będzie czekać pod żaglami, jeśli wiatr pozwoli, na amatorów żeglarstwa – mówi Magdalena Kotyra, instruktor żeglarstwa i wicekomandor Yacht Klubu Polski Lublin.

Z Yacht Klubem Polski Lublin związany jest kapitan jachtowy żeglugi wielkiej Ziemowit Barański. Urodził się w listopadzie 1934 r. w Skarżysku Kamiennej, a pasją do żeglarstwa zaraził się w liceum kieleckim, wstępując do Ligi Morskiej. W 1952 r. został zakwalifikowany na rejs po jeziorach mazurskich i rozpoczął studia w Lublinie. Nadal czynnie angażuje się w szkolenia, jest wykładowcą żeglarstwa, jest wsparciem merytorycznym i niepodważalnym autorytetem dla środowiska żeglarskiego w Polsce. Przepłynął niemal 224 tysiące mil morskich, kilkukrotnie zawijał do ponad 700 portów na świecie. Na morzach i oceanach spędził łącznie ponad pięć lat, jego najdłuższy rejs trwał ponad osiem miesięcy. Za najpiękniejsze miejsca na świecie do żeglowania uważa Norwegię, południowe krańce Ameryki Południowej, a także Morze Beringa. Jako kapitan był uczestnikiem Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami na STS Pogoria, a także Chrześcijańskiej Szkoły Pod Żaglami na STS Fryderyk Chopin.

Kapitan Barański od wielu dekad zabiega o budowę nad Zalewem Zemborzyckim nowoczesnej infrastruktury żeglarskiej, a także funkcjonalnego ośrodka żeglarskiego i sportów wodnych. Istotnie, jest to obszar wymagający natychmiastowej poprawy. – Lublin od zakończenia wojny wykazywał dużą aktywność w kierunku rozwijania klubów żeglarskich. Powstawały one przy zakładach pracy, przy uczelniach wyższych. Początkowo żeglowało się na pojezierzu łęczyńsko-włodawskim i na jeziorach mazurskich. Potem żeglarze chcieli poznać morze, dlatego wybudowano jacht „Roztocze”, osiemnastometrowy, pełnowymiarowy jacht służący nadal lubelszczyźnie. Dobrze się stało, że zbudowano „Biegnącą po Falach”. Adama Glegołę określiłbym jako genialnego szkutnika amatora w tamtym czasie, teraz jest zawodowcem. Chodziło o wybudowanie nietuzinkowego jachtu, o wyglądzie staroświeckim, pięknym – mówi kapitan Ziemowit Barański.

W żeglarskim życiu kapitana Barańskiego były dwa okresy: amatorski i zawodowy. Najpierw pracował na lądzie, a w czasie wakacji żeglował. Tak było do roku 1987. Wtedy odszedł na wcześniejszą emeryturę i stał się zawodowym żeglarzem. W tamtym czasie był nadzorującym budowę Fryderyka Chopina, potem przez kilkanaście lat pływał na tym statku etatowo po całym świecie. – Żegluga na morzu wymaga pewnej wiedzy i odpowiedzialności. Trzeba wiedzieć, co robić. Niebezpieczeństwa zawsze będą. Ale im dalej od lądu, tym wbrew pozorom bezpieczniej. Z punktu widzenia krajobrazu najpiękniejsze obszary na naszej planecie to te, gdzie góry łączą się z morzem. Dla mnie to Norwegia, Północna Kanada i Stany Zjednoczone po stronie Pacyfiku oraz Przylądek Horn i jego okolice. Miejsca w tropikach są ładne, wygodne, sprzyja piękne słońce i stałe wiatry, ale to  nie to samo – mówi. Okazuje się, że nadal wielu młodych ludzi decyduje się na przygodę pod żaglami, rezygnując z komercyjnej oferty na rzecz pracy w zespole i na rzecz wysiłku. Dlatego Yacht Klub Polski Lublin oferuje rejsy, regaty, szkolenia i kursy żeglarskie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama