Nowy numer 38/2021 Archiwum

Formacja świeckich to priorytet

"Widzimy, że Pan Bóg obdarza świeckich pragnieniem ewangelizacji i dla nas to niekwestionowany priorytet. Jeśli my dziś nie zatroszczymy się o formowanie świeckich liderów, to za 20 lat możemy nie mieć w Kościele ludzi odpowiedzialnych" - mówi ks. Krzysztof Kralka.

Podobnie jak inne tego typu organizacje, także PSNE została założona przez inną szkołę ewangelizacji, a konkretnie przez zakonną szkołę Misjonarzy św. Rodziny w Ciechocinku. – Jako kleryk od trzeciego roku w seminarium jeździłem do Ciechocinka, uczestniczyłem w kursach i zostałem zaproszony do ekip formatorów – opowiada ks. Krzysztof Kralka. Założenie szkoły ewangelizacji, jak mówi ks. Krzysztof, było marzeniem jego oraz ludzi, którzy z nim od dłuższego czasu współpracowali. – Ten dzień 10 lat temu to była dla nas ogromna radość – wspomina kapłan.

Kursowy boom

Od tamtego momentu PSNE wykorzystuje metodę, która narodziła się w Meksyku około 40 lat temu i pochodzi od Jose Prado Floresa, założyciela szkoły ewangelizacji św. Andrzeja. – To projekt pastoralny, w którym pracuje przeszło 2 tys. szkół w różnych krajach i na różnych kontynentach – wyjaśnia ks. Krzysztof. – Szkoła Nowej Ewangelizacji stawia sobie bardzo konkretny cel: formowanie nowych ewangelizatorów dla nowej ewangelizacji, tak aby każda parafia miała swoją szkołę formującą katolików na ewangelizatorów.

Zainteresowanie kursami ewangelizacyjnymi oferowanymi przez PSNE przeszło najśmielsze oczekiwania założyciela i jego współpracowników. – Myśleliśmy na początku, że raz na jakiś czas będziemy prowadzić jakiś kurs, co jakiś czas narodzi się po nim wspólnota. Rosnąca liczba chętnych na oferowane przez nas kursy była jednak zaskakująca. Najpierw organizowaliśmy jeden raz na dwa miesiące, potem raz na miesiąc, później okazało się, że w miesiącu jest ich kilka, a my dosłownie nie mamy mocy przerobowych. Do każdego kursu potrzebowaliśmy ekipy przynajmniej 10 osób posługujących. To było wielkie wyzwanie, a jednocześnie odpowiedzialność za tych, którzy kończyli nasze kursy. Chcieliśmy się zatroszczyć o to, by ich wprowadzić do wspólnoty, stąd też wraz z przebudzeniem duchowym tak wielu szedł rozrost wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama