Nowy numer 48/2021 Archiwum

Z nieba wyszedł i do nieba prowadzi

Tak mówią o Różańcu ci, którzy tworzą róże różańcowe w parafiach. Często trwają one dłużej, niż żyją ich założyciele.

Skąd się wzięły tak popularne dziś grupy parafialne nazywane potocznie „kółkami różańcowymi”? Pierwszą wspólnotę Żywego Różańca założyła we Francji w Lyonie Paulina Jaricot w 1826 roku. To ona zaczęła organizować piętnastoosobowe grupy, nazwane później „żywymi różami”. Każda z osób tworzących piętnastkę zobowiązywała się do odmawiania jednej tajemnicy Różańca. W ten sposób wszyscy razem odmawiali codziennie cały Różaniec, a każdy miał taką samą zasługę, jakby odmówił całą modlitwę.

Młodzież też się modli

Ile kółek czy też, inaczej mówiąc, róż różańcowych jest w całej archidiecezji lubelskiej, nie wie nawet archidiecezjalny moderator Żywego Różańca ks. prałat Józef Dziduch. − Jest ich dużo i cały czas powstają nowe − stwierdza. – Wcześniej, przed pandemią, organizowaliśmy zjazdy diecezjalne, łatwiej było się także spotkać w parafii. Mimo wszystko nie tracą na popularności, choć modlitwa różańcowa nie jest łatwa.

Na Lubelszczyźnie najwięcej wspólnot różańcowych jest, według ks. Dziducha, w parafii Matki Bożej Królowej Polski na Tatarach oraz w Chełmie przy sanktuarium Narodzenia NMP. − Ciekawostką jest, że coraz częściej powstają też jedynie męskie grupy. Na przykład w parafii Matki Bożej Różańcowej w Lublinie ostatnio udało nam się stworzyć koło złożone z samych lektorów. Kiedyś rzuciłem pomysł, a oni go podchwycili. Jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jak chłopcy są zmotywowani.

Najstarsze kółko w Polsce?

W archidiecezji lubelskiej działa jedno z najstarszych kółek różańcowych w Polsce. − Moja babcia założyła trzy takie grupy − opowiada blisko 90-letnia Marianna Stępniewska. – Jedna z nich przetrwała wszystkie zawieruchy, jakie przeszły przez Polskę w XX w., i do dziś działa w parafii Garbów-Cukrownia − chwali się. Julianna Łukasik, babcia pani Marianny, założyła kółko jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Było ono aktywne podczas II wojny światowej w okupacji niemieckiej. Działało także w czasach budowy socjalizmu, kiedy to władze naszego państwa oficjalnie walczyły z Kościołem. W tamtych latach, jak mówi M. Stępniewska, kółka różańcowe były stanowe. − Do jednej róży różańcowej mogło należeć albo piętnaście mężatek, albo piętnaście panienek. Jak były dzieci, to tylko one. Był porządek. Teraz jest inaczej, co nie znaczy, że gorzej. Najważniejsze, by utrzymać działalność tych kółek. Bo to wcale nie jest takie łatwe − mówi ze smutkiem.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama