Nowy numer 47/2021 Archiwum

"Sonderaktion Lublin". Okupacyjna rzeczywistość lubelskiej Alma Mater

Zbliża się kolejna rocznica rozpoczęcia, wymierzonej przeciwko polskim elitom akcji, powszechnie nazywanej "Sonderaktion Lublin", której skutki boleśnie wpisały się w historię społeczności Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

"Był to piękny, jesienny ranek. Najpierw duży oddział gestapowców obsadził bramę, a następnie wezwano mnie do mieszkania rektora. […]  Wprowadzono mnie do salonu, gdzie zastałem grupę oficerów gestapo. Był także i ksiądz rektor [Antoni Szymański - A.D.] milczący i nieco przybladły. Orientował się już, że szykuje się pogrom profesury". Przytoczone zdania to fragment świadectwa prof. Ignacego Czumy o represjach  zastosowanych wobec społeczności Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego po zajęciu Lublina przez Niemców (Losy lubelskich naukowców, w: Wspomnienia więźniów zamku lubelskiego, Warszawa 1984). Do opisywanego przez niego zdarzenia doszło w sobotę 11 listopada 1939 r., w dzień Narodowego Święta Niepodległości, zaś jego miejscem była  kancelaria rektora Uniwersytetu znajdująca się (niezmiennie aż do dnia dzisiejszego) na pierwszym piętrze wschodniej części historycznego budynku Uniwersytetu przy Alejach Racławickich 14. Autor relacji podówczas pełnił funkcję prorektora.

Początek represji

Przywołana przez prof. Czumę scena miała ścisły związek z innym zdarzeniem, które dramatycznie wpisało się w historię lubelskiej Wszechnicy. Otóż dwa dni wcześniej, 9 listopada, został aresztowany urzędujący rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. prof. Antoni Szymański. Tego bezprawnego aktu gestapo dokonało w biały dzień, bez żadnych podstaw. Rektor, niczym jakiś przestępca, został zatrzymany na ulicy i przewieziony do więzienia na Zamku. Po kilkugodzinnym przesłuchaniu odesłano go pod eskortą do mieszkania na Uniwersytecie, przy wyjściu którego został „postawiony zbrojny posterunek” (R. Moszyński, L. Policha, Lublin w okresie okupacji, Lublin 1964). Więzienie zostało zamienione na ścisły areszt domowy. Jak się wkrótce okazało, zatrzymanie stanowiło złowieszczy przedtakt zakrojonej na szeroką skalę akcji represyjnej wymierzonej przeciwko lubelskiej inteligencji (w literaturze jest określana jako tzw. "Sonderaktion Lublin"). W czasie tej operacji gestapo aresztowało nauczycieli, prawników i duchownych; wśród nich znalazła się grupa profesorów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Większość zatrzymanych została osadzona w więzieniu na Zamku w Lublinie, część została uwięziona w obozach  koncentracyjnych, wielu z nich zmarło na skutek nieludzkich warunków obozowych lub zostało zamordowanych.

Był rektorem w mrocznych czasach

Ks. prof. Szymański był piątym z kolei i ostatnim w okresie międzywojnia rektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Z uczelnią był związany od samego jej początku, w mieście nad Bystrzycą pojawił się bowiem w 1918 r. Należał do ścisłego grona współpracowników ks. Idziego Radziszewskiego, założyciela i pierwszego rektora katolickiej Wszechnicy. Podobnie jak on, odbył studia w Seminarium Duchownym we Włocławku, a następnie w Katolickim Uniwersytecie w Louvain w Belgii, gdzie doktoryzował się na podstawie rozprawy nt. demokracji chrześcijańskiej we Francji. Habilitację uzyskał już w wolnej Polsce na Uniwersytecie Jagiellońskim. Specjalizował się w zakresie katolickiej nauki społecznej i polityki ekonomicznej; jego  nazwisko jest kojarzone przede wszystkim z wprowadzeniem tej dziedziny wiedzy na ścisły grunt naukowy. Jak napisał profesor Czesław Skrzeszewski: „Katolicka nauka społeczna w jego ekspozycji przestała być tylko publicystyką, kaznodziejstwem, stała się w całym tego słowa znaczeniu nauką”. Pełnił różne funkcje uniwersyteckie, bez wątpienia, jak to ujął będący jednym z jego wychowanków kard. Stefan Wyszyński, należał do grona tych indywidualności, „które żłobiły charakter uczelni” (Pro memoria, 19 marca 1953). W 1933 roku Senat Akademicki powierzył ks. Szymańskiemu urząd rektora; wybuch II wojny światowej zastał go na tym stanowisku.

Inauguracja mimo okupacji

W zupełnie nowej, okupacyjnej rzeczywistości rektor musiał podejmować niełatwe decyzje. Jedną z nich była kwestia inauguracji nowego roku akademickiego. W pierwszych dniach października, zatem zaledwie w dwa tygodnie z okładem po zajęciu Lublina przez Niemców, uniwersytet decyzją swego rektora rozpoczął zajęcia. Nie oglądając się na okupanta, nie bacząc na fakt częściowego zajęcia gmachu uniwersyteckiego przez wojsko hitlerowskie, mimo zdekompletowania kadry profesorskiej i rozproszenia sporej liczby studentów, 4 października ruszyły wykłady i seminaria. „Odwiedziłem wtedy ks. rektora Szymańskiego. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwóch tygodni, postarzał się, zmienił, poszarzał na twarzy, był przygnębiony”, wspominał jeden z profesorów, ks. Józef Pastuszka  (Ludzie i fakty. Wspomnienia o KUL z lat 1934-1939, Lublin 2020). 

Gestapo zaczęło likwidować uniwersytet

Rektor podjął decyzję o rozpoczęciu zajęć, ponieważ początek okupacji niemieckiej w Lublinie w oczach niektórych zapowiadał się podobnie jak okupacja austriacka w latach 1915-1918. Wówczas otwarto kina, teatry, pozwolono wydawać polskie gazety. „Szkoły wznowiły działalność - wszystkie prywatne i państwowe”, zanotował w swoim dzienniku  pod datą 29 września 1939 r. lubelski sędzia Remigiusz Muszyński. „Rozpoczęły się uroczystym nabożeństwem lekcje w prywatnej szkole p. Marii Popiewskiej”, czytamy  w notatce z dnia 1 października (Dziennik 1939-1945, Lublin 2014). Jednak wkrótce Niemcy odkryli karty odnośnie polityki wobec przedstawicieli polskiej kultury i nauki. Akcja ich bezwzględnego niszczenia polskiej kultury rozpoczęła się 6 listopada 1939 r. w Krakowie, gdzie gestapo aresztowało i wywiozło do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych uczelni. Zaledwie kilka dni później ruszyła represyjna akcja w Lublinie. 11 listopada zaaresztowano wszystkich obecnych w Lublinie profesorów KUL. Los uniwersytetu został ostatecznie przypieczętowany 17 listopada. Budynek w całości został zamieniony na niemieckie koszary wojskowe. Tego dnia, jak wspominała Jadwiga Trzebińska, podówczas pracownica kancelarii rektora, gestapo "przystąpiło do ostatecznego zlikwidowania uniwersytetu". Według jej relacji "z bibliotek i salek wykładowych wyprowadzono młodzież", "biblioteki i pozostałe sale zostały oddane wojsku", zaś wszystkie akta zostały wysypane „na jedną stertę na korytarzu pod kancelarią”  (J. Trzebińska, Zeznania świadka, w: (Losy pracowników i studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w czasie okupacji niemieckiej, Lublin 2009).

Epilog

Zbliża się kolejna rocznica rozpoczęcia, wymierzonej przeciwko polskim elitom akcji powszechnie nazywanej "Sonderaktion Lublin", której skutki boleśnie wpisały się w historię społeczności Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Ta niegodziwa operacja przesądziła o losie ostatniego w okresie międzywojennym rektora, ks. prof. Antoniego Szymańskiego. Po  uwolnieniu z aresztu domowego w grudniu 1939 r. musiał opuścić budynek uniwersytetu. W warunkach konspiracyjnych kierował sprawami swojej Alma Mater, organizował tajne nauczanie oraz pomoc dla pracowników i ich rodzin. Zmarł w 1942 roku; spoczywa na lubelskiej nekropolii przy ul. Lipowej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama